Show summary Hide summary
Kilka dni przed rozpoczęciem turnieju organizatorzy US Open zmienili decyzję: były mistrz tego turnieju, Stan Wawrinka, otrzymał ostatecznie dziką kartę. Decyzja pojawiła się po wycofaniu innego zawodnika i zamyka drogę do szybkiego zakończenia kontrowersji wokół jego udziału.
Jak doszło do zwrotu akcji
Jedna z największych gwiazd wystąpi na US Open mimo wcześniejszych doniesień — są zmiany
Na sopockiej scenie Marcin Prokop powiedział, że w 2050 roku zamierza kandydować
Informację o przyznaniu miejsca Wawrince podał tenisowy dziennikarz Ben Rothenberg, a wkrótce potem oficjalne konto turnieju potwierdziło te doniesienia. Miejsce w drabince pojawiło się w wyniku rezygnacji Patricka Kypsona, który wcześniej miał otrzymać dziką kartę.
Rothenberg relacjonował, że przez kilkanaście godzin trwała niepewność, zanim pojawiła się wiadomość o wpisaniu Szwajcara do listy startowej. Dla Wawrinki oznacza to, że wystąpi w Nowym Jorku mimo wcześniejszych zapowiedzi o możnym pominięciu imprezy.
Skąd wzięło się poruszenie
Brak pierwotnego przyznania zaproszenia spotkał się z szerokim oburzeniem kibiców i komentatorów. Wawrinka to postać rozpoznawalna na światowych kortach, a ten sezon miał być jego pożegnaniem z zawodowym tenisem.

W dorobku ma trzy wielkoszlemowe tytuły, w tym zwycięstwo w US Open w 2016 roku. Dla wielu fanów pominięcie go w obsadzie imprezy, która była dla niego ważnym etapem kariery, było trudne do zaakceptowania.
Co to oznacza dla zawodnika i kibiców
Dzięki miejscu przyznanemu po rezygnacji Kypsona, Wawrinka zyskał jeszcze jedną okazję na występ przed publicznością w USA i symboliczną szansę na sportowe pożegnanie przed zakończeniem sezonu. To także moment zamknięcia tematu, który przez kilka dni dominował dyskusje w mediach tenisowych.
Organizatorzy nie przedstawili dodatkowych wyjaśnień poza oficjalnym komunikatem potwierdzającym wpisanie Szwajcara do drabinki.











