Show summary Hide summary
Choć Polki mają na koncie trzy zwycięstwa w fazie grupowej, ich gra budzi niepokój przed decydującymi meczami mistrzostw Europy w Stambule. Kapitan i rozgrywająca wskazują na te same źródła problemów — a przed reprezentacją stoją teraz dwa kluczowe spotkania z Niemkami i gospodyniami turnieju.
Miary sukcesu i brak medalu
Jedna z największych gwiazd wystąpi na US Open mimo wcześniejszych doniesień — są zmiany
Na sopockiej scenie Marcin Prokop powiedział, że w 2050 roku zamierza kandydować
Pod wodzą trenera Stefano Lavariniego polska żeńska reprezentacja sięgnęła trzykrotnie po podium Ligi Narodów, zdobywając brązowe medale. Jednak na imprezach mistrzowskich Biało-Czerwone wciąż nie wejść do strefy medalowej.
Najbliżej tego były w 2022 roku, gdy w ćwierćfinale przegrały na przewagi z późniejszymi mistrzyniami — Serbkami. Na ubiegłorocznym mundialu natomiast skończyły rywalizację po konfrontacji z Włochami.
Korzystna drabinka, ale duże znaczenie grupy
Obecna drabinka ME stwarza Polkom realną szansę na łagodniejsze losowanie w ćwierćfinale — możliwymi rywalkami mogłyby być drużyny zasięgu naszych zawodniczek, jak Belgia czy Holandia. To jednak ma sens tylko wtedy, gdy zespół wyjdzie z grupy bez potknięć.
W grupie zdecydowanymi faworytkami są gospodynie z Stambułu — Turczynki. Polska zagra z nimi w piątek w ostatnim spotkaniu fazy grupowej; dzień wcześniej czeka ją mecz z Niemkami.
Kłopoty z „niżej notowanymi” rywalami
W kilku poprzednich spotkaniach Polki musiały odrabiać straty. Rywalki, które według rankingu wydawały się słabsze — jak Węgry czy Łotwa — sprawiły naszej drużynie problemy. Łotyszki prowadziły nawet blisko objęcia prowadzenia 2:1 w meczu wygranym ostatecznie przez Polki 3:1.

Kapitan zespołu długo analizowała przyczyny wahań. Jak mówiła Magdalena Stysiak: „Nasze wahania wynikają z tego, że gramy lepiej z bardziej doświadczonym i przewidywalnym przeciwnikiem. Gdy wiemy, że rywal może nam zagrozić, wtedy się stawiamy. Nie chodzi o to, że brakuje nam szacunku do innych drużyn, ale gdy Łotyszki nas trochę zaskoczyły, to nie mogłyśmy się odnaleźć.”
Liderki mówią jednym głosem
W zastępstwie kontuzjowanej lub przechodzącej kłopoty zdrowotne Aleksandry Szczygłowskiej, funkcję kapitan pełni Magdalena Stysiak. W meczu ze Słowenią (3:0) zapisała na swoim koncie 23 punkty przy 64-procentowej skuteczności w ataku. W trzecim secie atakowała aż 15 razy — znak, że zespół chciał szybko i pewnie domknąć to spotkanie.
Rozgrywająca Katarzyna Wenerska w podobnym tonie podkreślała problem z nastawieniem: „Nie może tak być, że kiedy wiemy, że rywal jest mocny, to nasze nastawienie jest inne, a jeśli nieco słabszy, to tak jakbyśmy myślały, że mecz sam się wygra. Na lepsze rywalki łatwiej jest nam się zmotywować. Cieszy, że pokonałyśmy Słowenki 3:0, bo bardzo potrzebowałyśmy takiego pewnego zwycięstwa. Obyśmy się dobrze uzbroiły na te dwa najbliższe spotkania.”
Przed meczami z Niemkami i Turcją
W czwartek o godz. 15.00 Polki zmierzą się z Niemkami. Drużynę rywalek prowadzi Włoch Giulio Bregoli, który w minionym sezonie klubowym pracował ze Stysiak w Eczacıbaşi Stambuł. Pod kierunkiem Lavariniego, od 2022 roku, Polki nie przegrały z Niemkami w dziewięciu spotkaniach.
Atakująca Julia Szczurowska dodaje: „Niemki mają dobre zawodniczki z doświadczeniem gry w zagranicznych ligach, więc musimy z pełnym zaangażowaniem podejść do tego spotkania.”
Stawką jest utrzymanie wysokiego tempa i uniknięcie kolejnych zaskoczeń w grupie. Jeśli Biało-Czerwone utrzymają formę i podejście, mają realne szanse wejść do fazy pucharowej i wykorzystać korzystne losowanie.











