Show summary Hide summary
Podczas środowego występu na Top of the Top Sopot Festival prowadzący Marcin Prokop zaskoczył publiczność żywą ripostą — żartobliwie ogłosił, że w 2050 roku zamierza startować w wyborach i poprosił widzów o poparcie przy urnach. Moment wywołał salwy śmiechu i krótką wymianę uwag z Dorotą Wellman.
Sopot ponownie w centrum wydarzeń
Jedna z największych gwiazd wystąpi na US Open mimo wcześniejszych doniesień — są zmiany
Na sopockiej scenie Marcin Prokop powiedział, że w 2050 roku zamierza kandydować
Festiwal w Sopocie znów przyciąga tłumy do sceny w Opera Leśna. Od kilku dni na plenerowej scenie występują krajowe gwiazdy, a organizatorzy postawili na rozpoznawalne twarze z telewizji.

Wśród prowadzących pojawili się m.in. Dorota Wellman i Marcin Prokop, znani widzom TVN. Para została zaangażowana do pracy podczas kilku dni festiwalu i dba o lekki, często żartobliwy ton wydarzenia.
Metafora o bobrach przed występem Igora Herbuta
Przed wejściem na scenę Igora Herbuta, Prokop przywołał nietypową porównawczą opowieść o bobrach. Zwrócił uwagę na zgodność tytułów ostatniego i wcześniejszego albumu wykonawcy — “Żeremie” i “Chrust” — i użył tego jako punktu wyjścia do anegdoty.
Prezenter stwierdził, że bobry tworzą swoje siedliska z chrustu i w ten sposób “kształtują krajobraz”, co — jego zdaniem — można odnieść do pracy artysty, który buduje własną muzyczną przestrzeń. Komentarz przyjęto z uśmiechem.
Kandydatura w 2050 roku — żart, który rozgrzał widownię
Do żartów Prokopa dołączyła zgryźliwa uwaga Wellman, która rzuciła, że jego sposób mówienia pasuje do świata polityki: “Twoje miejsce jest koło marszałka”. To sprowokowało prowadzącego do szybkiej riposty.
„Państwo się śmieją, a w 2050 roku zamierzam kandydować. Proszę o poparcie” — powiedział Prokop do mikrofonu, wywołując gromkie reakcje publiczności. Wellman z uśmiechem doprecyzowała: „Na prezydenta Warszawy.”
49‑letni gospodarz kontynuował żart z nieco poważniejszym tonem, dodając, że poczuł w tym momencie wsparcie widowni i że „do zobaczenia przy urnach wyborczych”. Po chwili zaprosił do dalszego programu i przedstawił kolejny koncert.
Co z tych słów wynika dla widzów?
Cała sytuacja miała wyraźny charakter żartobliwy i odbyła się w ramie rozrywkowego wydarzenia. Nie padły jednak żadne konkretne deklaracje polityczne ani daty poza wspomnianym rokiem 2050.
Dla publiczności i widzów telewizyjnych moment był raczej anegdotą wieczoru niż zapowiedzią realnej kampanii. Niemniej krótkie ożywienie sceniczne pokazuje, jak prowadzący potrafią wykorzystać improwizację, żeby podtrzymać uwagę tłumu.
Po takich scenach pozostaje pytanie, czy żart przerodzi się kiedyś w poważny krok. Na razie to element festiwalowej improwizacji, który rozbawił Sopocian i telewidzów.











