Pocztówka od prezesa

Pocztówka od prezesa Sytuacja Poczty Polskiej była głównym tematem krótkiej wizyty Jarosława Kaczyńskiego w Bydgoszczy.

Kandydaci na gangsterów?

Kandydaci na gangsterów? Policjanci z Fordonu przesłuchali dwójkę 16-latków, którzy wymuszali pieniądze od młodszego kolegi.

Ważna ale nie priorytetowa

Ważna ale nie priorytetowa Teresa Piotrowska zapewnia, że S-5 będzie, bo tak mówi premier, a premier twierdzi inaczej.

Tragiczne zakończenie rodzinnego dramatu

Fot. Radosław Sałaciński / Życie Bydgoszczy
Sprawa rozwodowa dwójki młodych rodziców zakończyła się tragicznie. Ich córeczka nie żyje. W Fordonie, dwa tygodnie temu przy ulicy Posłusznego zamieszkała matka z małym dzieckiem. Niestety rodzice dwu i pół-letniej Amelii nie umieli się porozumieć. Postanowili się rozstać. Nie wiadomo co było przyczyną tak zaognionego konfliktu pomiędzy nimi. Wiadomo, że od jakiegoś czasu nie mieszkali już razem. Dzisiaj mieli się spotkać. Ojciec nie mógł dostać się do mieszkania. Poprosił o pomoc policję. Około godziny 9 funkcjonariusze próbowali dostać się do mieszkania drzwiami, a zaniepokojony mąż Artur poszedł od strony balkonu. W akcie desperacji żona Karolina postanowiła targnąć się na swoje życie i wyskoczyć przez okno mieszkania znajdującego się na pierwszym piętrze. Jak się później okazało miała już wtedy podcięte żyły. Ojciec zaniepokojony o stan życia i zdrowia swojego dziecka postanowił wdrapać się po balkonie do mieszkania. Niestety próba wspinaczki była nieudana i mężczyzna spadł w dół łamiąc sobie obie nogi.
– Funkcjonariuszom z pomocą straży pożarnej udało się wejść do mieszkania przez balkon. Tam zobaczyli ślady krwi i znaleźli ciało 2,5-letniego dziecka. Śledczy ustalają wszystkie okoliczności tego tragicznego zdarzenia – mówi Maciej Dzaszkiewicz z KWP. Ze wstępnym ustaleń wynika, że zdesperowana kobieta postanowiła zabić swoje dziecko i popełnić samobójstwo. Nieprzytomną kobietę oraz połamanego męża karetki odwiozły do 10 Wojskowego Szpitala Klinicznego. Kobiecie przetoczono krew i przewieziono na szczegółowe badania. 38-letni mężczyzna po pierwszych badaniach mimo złamań chciał wypisać się na własne żądanie do domu. Chciał jechać do dziecka. Lekarze nie poinformowali go jeszcze o tragedii jaka rozegrała się w domu. Do wieczora w mieszkaniu policja dokonywała oględzin.

Tekst
Agata Sałacińska





Dodaj komentarz