niedziela, 12 czerwca 2011 21:00
Bydgoszczanin zafascynowany filmem "Konsul" z Piotrem Fronczewskim podawał się za dyplomatę, właściciela kancelarii prawniczej i potomka arystokratycznego rodu. Wmawiał ludziom, że pomoże im odzyskać pieniądze za pracę za granicą lub załatwi posadę, brał pieniądze i znikał.
Odwiedzał dobre restauracje, mieszkał w najlepszych hotelach. Zawsze dobrze ubrany i o nienagannych manierach mężczyzna - tak opisują go pokrzywdzeni. Spotykając na swojej drodze ludzi opowiadał o swojej "pracy". Miał niemieckie obywatelstwo. Świetnie władał językiem zachodnich sąsiadów. Twierdził, że rozlicza podatek za pracę w Niemczech. Wspominał, że w kilku stolicach europejskich prowadzi kancelarie prawnicze i normalnie za zwykłą poradę bierze kilkaset euro. Ludzie wierzyli w jego historie.
– Swoje ofiary przekonywał, że weźmie od nich symboliczną kwotę od 250 do 500 zł – mówi Lidia Kowalska z zielonogórskiej policji.
Po otrzymaniu pieniędzy znikał bez śladu. Dzięki swoim kłamstwom żył jak król. W Zielonej Górze przez kilka dni siedział w hotelu i nie zapłacił za to ani złotówki.
Jedną z ofiar namówił, żeby na jej koszt spędzić cały tydzień w domku nad jeziorem. Fałszywy konsul wcześniej działał też w innych województwach.
Jeszcze w zeszłym roku odsiadywał wyrok za oszustwa we Wrocławiu. Wyszedł jednak na przepustkę i słuch po nim zaginął. Został zatrzymany, gdy usiłował przekroczyć granicę w Słubicach. O jego wyczynach wiedzą nawet niemieccy dyplomaci.
– Janusz P. jest doskonale znany konsulatowi generalnemu. Zgłaszały się do nas osoby przez niego pokrzywdzone – przyznaje Monika Wacławczyk z konsulatu we Wrocławiu.
Fałszywy dyplomata działał najpierw w rodzinnej Bydgoszczy, ale już wiadomo, że oszukiwał ludzi na terenie całego kraju. Policja poszukuje kolejnych ofiar konsula. Jeżeli padłeś jego ofiarą, to zgłoś się do Komendy Miejskiej Policji w Zielonej Górze: tel. 68 4762200 i 68 4762212.
Tekst
Radosław Sałaciński
| « poprzednia | następna » |
|---|