niedziela, 12 czerwca 2011 19:30
Po niepewności w pierwszej połowie i nerwowej drugiej Zawiszy udało się wygrać decydujący mecz. Na własnym boisku, przy gorącym dopingu kibiców i przewadze w umiejętnościach po pierwszej połowie piłkarze Zawiszy schodzili z jedną bramką straty. Choć optycznie przeważali nad przeciwnikiem, to właśnie Czarni Żagań zdobyli pierwszego gola. W 29 minucie Piotr Burski trafia do bydgoskiej bramki. Piłkarze Zawiszy nie poddawali się i zaciekle atakowali na bramkę przeciwnika, która wielokrotnie okazywała się za wąska i za niska. Kibice mogli podziwiać plejadę strzałów tuż obok słupka lub nieco ponad bramką. Czarni Żagań nie planowali sprzedać tanio skóry. Obrona skutecznie blokowała każdy rajd na bramkę Zawiszy. Do przerwy był wynik 0:1 dla Czarnych.
Rozmowa w szatni musiała być chyba krótka i rzeczowa, bo piłkarze Zawiszy w drugiej połowie wyszli jeszcze bardziej zdeterminowani. Tym bardziej, że już na początku drugiej połowy bramkarz Czarnych po raz trzeci w trakcie trwania meczu musiał wyjmować piłkę z siatki, niestety wszystkie trafione po spalonym. W 63 minucie złą passe przerywa wykorzystany przez Szymona Maziarza rzut karny. Jest 1:1 i piłkarze zaczynają grę od nowa.
Wystarczyło poczekać niecałe dziesięć minut, by do bramki trafił Benek Imeh. Zawisza wygrywa 2:1. Żadna z drużyn nie odpuszcza. Zawisza chce podwyższyć wynik, a Czarni Żagań wyrównać. Jednak z zawodników zaczyna wychodzić zmęczenie, a skurcze dokuczać. Chwila rozprężenia i w ostatnich minutach Czarnym prawie udało się zdobyć bramkę na remis. Sędzia doliczył aż pięć minut gry do regulaminowego czasu. W nerwowej końcówce posypały się żółte kartki. Na szczęście długo oczekiwany końcowy gwizdek sędziego ogłosił zwycięstwo Zawiszy i awans do pierwszej ligi.