Show summary Hide summary
Europa nie zastąpi w pełni roli Stanów Zjednoczonych w pomocy dla Ukrainy — ocenił w Porannej rozmowie w RMF FM Marcin Przydacz, szef Biura Polityki Międzynarodowej. Powiedział także, że Kijowowi potrzebne jest jednoczesne wsparcie Brukseli, Waszyngtonu i Warszawy.
Dlaczego UE nie wystarczy
Przydacz podkreślił, że Unia może prowadzić surową politykę sankcyjną, ale nie jest w stanie w pełni zastąpić Amerykanów. Zwrócił uwagę, że Ukraina otrzymuje od USA również informacje wywiadowcze, których Europa obecnie nie zapewnia.
Wygląda na to, że przesłałeś placeholder “{{ item.title }}” zamiast prawdziwego nagłówka. Proszę wklej oryginalny tytuł (możesz dołączyć krótki kontekst), a przygotuję nową, zgodną z wytycznymi wersję po polsku.
Przydacz: Gdybym był w sytuacji Kijowa, także starałbym się o Warszawę

Szef BPM deklarował poparcie dla jak najsurowszych sankcji. Przyznał jednak, że z punktu widzenia bezpieczeństwa regionu potrzebne są oba filary pomocy — europejski i amerykański. Dodał, że Kijów powinien równocześnie zabiegać o relacje z Warszawą.
Przydacz ocenił, że w niektórych ukraińskich kręgach panuje przekonanie o automatycznym poparciu Polski. To zdaniem rozmówcy RMF FM błąd — warto pielęgnować wzajemne relacje, zamiast je przyjmować za pewnik.
„Gra” amerykańskiej polityki
W odpowiedzi na komentarze Donalda Trumpa dotyczące relacji z Wołodymyrem Zełenskim, Przydacz zauważył, że brak „głębokiej chemii” między przywódcami jest widoczny. Jednocześnie zaznaczył, iż administracja USA nie ufa Władimirowi Putinowi.
Przydacz mówił o tym, że Stany Zjednoczone prowadzą politykę na różnych płaszczyznach — to, jak ujął, gra na różnych fortepianach. Jako przykład wskazał niedawne porozumienie dotyczące dostaw diesla, które jego zdaniem zasadniczo nie zmienia sytuacji na froncie.
Trybunał Konstytucyjny — obawa przed politycznym wpływem
Marcin Przydacz podkreślił, że dla prezydenta najważniejsze jest, by Trybunał Konstytucyjny funkcjonował i wykonywał swoje kompetencje. Ostrzegł jednocześnie przed próbami przejmowania nad nim kontroli politycznej.

Według niego, jeśli parlamentarni politycy nie zaprzestaną działań zmierzających do dominacji nad Trybunałem, konieczne może być przeprowadzenie kompleksowej reformy — być może po kolejnych wyborach. Celem miałoby być przywrócenie instytucji jej roli i zapewnienie szacunku dla jej orzeczeń.
Przydacz skrytykował próby obsadzania stanowisk osobami powiązanymi z rządem. Nazwał działania polegające na wstawianiu ministra jako szefa Trybunału „skokiem na Trybunał” i ocenił je jako nielegalne.
Scenariusze po wyborach 2027
Rozmówca RMF FM mówił też o możliwym układzie politycznym po 2027 roku. Jak wskazał, prezydent oczekuje rządu, który będzie współpracował z głową państwa.
Przydacz stwierdził, że rząd kierowany przez liderów takich jak Włodzimierz Czarzasty jest mało prawdopodobny. Wyraził też wątpliwości co do szans niektórych innych ugrupowań na wejście do parlamentu.
Odnosząc się do ewentualnego patronatu prezydenta nad porozumieniem senackim, Przydacz zaznaczył, że jeśli liderzy polityczni poproszą o wsparcie, prezydent może je rozważyć. Dodał jednak, że nie zastąpi to potrzeby, by same partie chciały i potrafiły się porozumieć.











