Show summary Hide summary
Brak kontrasygnaty premiera w sprawie powołań do zarządu Narodowego Banku Polskiego może doprowadzić do sytuacji, w której organ konstytucyjny będzie funkcjonował w składzie niezgodnym z ustawą — ostrzegł Paweł Szefernaker, szef gabinetu prezydenta Karola Nawrockiego. Prezydent zapowiedział ponowne przesłanie wniosków, które wymagają podpisu premiera.
Spór o obsadę zarządu NBP
Szefernaker nazwał obecną sytuację w Narodowym Banku Polskim bezprecedensową. Zaznaczył, że zarząd banku składa się dziś z sześciu osób — to ustawowe minimum — i że 4 listopada wygasa kadencja wiceprezesa Adama Lipińskiego.
Wygląda na to, że przesłałeś placeholder “{{ item.title }}” zamiast prawdziwego nagłówka. Proszę wklej oryginalny tytuł (możesz dołączyć krótki kontekst), a przygotuję nową, zgodną z wytycznymi wersję po polsku.
Przydacz: Gdybym był w sytuacji Kijowa, także starałbym się o Warszawę
Jeśli nowe powołania nie zostaną zatwierdzone, od 5 listopada liczba członków zarządu spadnie do pięciu. Zdaniem przedstawiciela prezydenta, nie jest to efekt „bezczynności NBP”, a kwestia wynikająca z impasu między Pałacem Prezydenckim a Kancelarią Prezesa Rady Ministrów.
Jak przebiegały próby powołań
W lutym prezydent Karol Nawrocki przesłał premierowi wnioski o powołanie czterech członków zarządu i poprosił o kontrasygnatę Donalda Tuska. Według Szefernakera, w maju premier odesłał te dokumenty bez podpisu.
Prezydencki urząd zapowiada, że wnioski zostaną złożone ponownie. Na liście kandydatów, o których mówił Szefernaker, znajdują się: Przemysław Litwiniuk, Ludwik Kotecki, Marcin Zarzecki i Marta Kightley.
Kto to są proponowani członkowie
Marta Kightley zasiadała w zarządzie NBP od 2020 r.; jej kadencja zakończyła się w marcu tego roku. Z kolei Ludwik Kotecki i Przemysław Litwiniuk nie byli wcześniej członkami zarządu — obaj są powołani do Rady Polityki Pieniężnej w 2022 r. przez Senat. Marcin Zarzecki trafił do RPP po powołaniu przez prezydenta w grudniu 2025 r.
Konsekwencje dla gospodarki i bezpieczeństwa
Szefernaker podkreślił, że pustki personalne w zarządzie NBP mają realne skutki dla gospodarki. Wskazał na ryzyko osłabienia stabilności finansów publicznych, zagrożenia dla bezpieczeństwa kraju i potencjalny wzrost cen, który uderzyłby w gospodarstwa domowe.

Według niego prezydencka propozycja ma na celu przywrócenie stabilności polskiej waluty, utrzymanie wiarygodności finansowej kraju na arenie międzynarodowej oraz zabezpieczenie niezależności banku centralnego.
Rola zarządu NBP w praktyce
Szefernaker przypomniał o kluczowych zadaniach zarządu: wdrażaniu decyzji RPP dotyczących stóp procentowych, decydowaniu o walutach i miejscach przechowywania rezerw walutowych oraz prowadzeniu systemu Sorbnet 2, w którym banki rozliczają się między sobą i z budżetem państwa.

Podkreślił, że przez Sorbnet 2 „przechodzi każda pensja, każda emerytura i każdy podatek”. Dodał też, że do końca roku zarząd musi przyjąć plan finansowy NBP na 2027 r.
Co mówi ustawa o NBP?
Zgodnie z ustawą, w skład zarządu Narodowego Banku Polskiego wchodzi prezes oraz od sześciu do ośmiu członków, w tym dwóch wiceprezesów. Kadencja członka zarządu trwa sześć lat, a jedna osoba nie może pełnić tej funkcji dłużej niż przez dwie kolejne kadencje.
Członkowie zarządu są powoływani i odwoływani przez prezydenta na wniosek prezesa NBP. Każde powołanie wymaga kontrasygnaty premiera — stąd polityczne napięcie wokół obecnych wniosków.
Polityczny wymiar sporu
Szefernaker ocenił, że przed rządzącymi stoi „kluczowy sprawdzian” — czy potrafią działać ponad podziałami partyjnymi. Ostrzegł jednocześnie, że dalsze odrzucenie prezydenckich nominacji może być odebrane jako próba politycznego przejęcia kontroli nad bankiem centralnym.












