Show summary Hide summary
<pKontynuacja kultowej komedii romantycznej wywołała burzę — nie tylko z powodu obsady, lecz także sposobu, w jaki o decyzjach poinformowano aktorki. Barbara Kurdej‑Szatan w rozmowie z Jastrząb Post przyznała, że rozumie rozgoryczenie Joanny Jabłczyńskiej i przytoczyła własne doświadczenia z branży.
Co zapoczątkowało spór
Z 1:3 do nowej Sabalenki — jej przemiana zapowiada arcyhit na US Open
Natasza Urbańska w podróży z mężem: 17-letnia Kalina pokazała nową fryzurę
Ogłoszenie, że po ponad dwóch dekadach powstanie nowa część “Nigdy w życiu!”, pierwotnie spotkało się z entuzjazmem fanów. Szybko jednak główny temat stała się obsada: do roli Tosi wybrano Agnieszkę Żulewską, a była odtwórczyni postaci, Joanna Jabłczyńska, ujawniła, że dowiedziała się o tym dopiero w ostatniej chwili. Producentka produkcji przekazała z kolei, że Jabłczyńska nie przeszła castingu.

W efekcie w mediach pojawiły się ostre reakcje. Część widzów wezwała do bojkotu filmu, a dyskusja przeniosła się do sieci.
Głos Barbary Kurdej‑Szatan
Aktorka, obecnie występująca w serialu “Zaraz wracam”, zabrała głos, gdy sprawa nabrała rozgłosu. Kurdej‑Szatan wskazała, że w polskim show‑biznesie często brakuje elementarnej komunikacji i wzajemnego szacunku.
W rozmowie podkreśliła, że producenci mają prawo do zmian w obsadzie, ale sposób informowania aktorów ma znaczenie. “Musi być odpowiednia komunikacja ze strony produkcji i w ogóle, żeby informować się wzajemnie, ale też skrupulatnie i szczerze ze sobą rozmawiać” — mówiła.
Osobiste doświadczenie i ocena wyboru
Kurdej‑Szatan przyznała, że sama kiedyś została usunięta z projektu bez wcześniejszego wyjaśnienia. Zdradziła, iż miała już scenariusz na rok przed zdjęciami, a na miesiąc przed planowanym rozpoczęciem pracy dowiedziała się, że obsadzono inną aktorkę.

Oceniła też decyzję producentów dotyczącą obsadzenia Tosi. Zaznaczyła, że zapewne odbyły się castingi i że nowa odtwórczyni spodobała się twórcom. Dodała, że trzyma kciuki za Agnieszkę Żulewską, jednocześnie wyrażając żal z powodu braku jasnej komunikacji, która doprowadziła do nieporozumień.
Co to oznacza dla widzów
Spór wokół obsady nie zmienia jednej rzeczy: do kin trafi kontynuacja znanej historii, w której powraca m.in. Danuta Stenka. W nowej odsłonie jej postać zwróci się do Tosi — teraz granej przez Żulewską — słowami, które wielbiciele pamiętają z pierwszej części.
Jednocześnie całe zamieszanie przypomina, że sposób prowadzenia castingów i komunikacji z aktorami ma realne konsekwencje dla wizerunku produkcji i relacji z publicznością.












