Show summary Hide summary
Dzikokalny kot z Nowej Zelandii, który przez trzy lata unikał łowców, wreszcie wpadł w pułapkę — i to dzięki jednemu z najprostszych powodów: apetytowi. Historia zwierzęcia o imieniu Nine Lives ponownie uwypukla problem, jaki dla rodzimych gatunków stanowią zdziczałe koty.
Trudny do schwytania drapieżnik
Sensacja na ME siatkarzy: faworyt pokonany, pojawił się lider
Iskrzące starcie Krzan i Pirowskiego w programie Dzień Dobry TVN zawiodło widzów
Jak podał portal National Geographic, kota po raz pierwszy zauważono w 2023 roku na Półwyspie Purerua. Szybko stał się problemem dla lokalnych programów ochrony przyrody — atakował wypuszczane na wolność ptaki.
W szczególności zwierzę przypisywano zniszczeniu części populacji cyraneczki rdzawej, kawiastej kaczki lądowej, której odtworzenie jest ważnym elementem działań reintrodukacyjnych. Zwierzę było trudne do przewidzenia; pojawiało się w różnych miejscach i o różnych porach, dzięki czemu długo uchodziło przed strażnikami rezerwatów. W ten sposób zyskało przezwisko Nine Lives.
Pułapka, która zadziałała
Ostateczne schwytanie nastąpiło, gdy kot trzy noce z rzędu wrócił w to samo miejsce, kuszony przynętą ustawioną przez łowczych. Według relacji National Geographic w sidła wrzucono mieszankę kusiwych pokarmów, między innymi łosia, smażonego kurczaka i królika.

Decyzja o odstrzale i reakcje
Po schwytaniu zwierzę zostało odstrzelone. Informacja o uśmierceniu podzieliła opinię publiczną: część obrońców przyrody poparła decyzję jako konieczną w ochronie gatunków rodzimej fauny, inni domagali się alternatyw — umieszczenia kota w schronisku lub próby udomowienia.
Ciało Nine Lives ma zostać spreparowane i wykorzystane w celach edukacyjnych, co — według organizatorów akcji — ma pomóc w uświadamianiu zagrożeń związanych z obecnością drapieżników obcych dla nowozelandzkich ekosystemów.
Szersze tło: walka z wprowadzeniem obcych drapieżników
Akcja wpisuje się w krajowy program Predator-Free 2050, którego celem jest eliminacja dzikich kotów z Nowej Zelandii do 2050 roku. Program wynika z obaw, że inwazyjne drapieżniki doprowadzają do spadku i wymierania endemicznych gatunków wyspowego ekosystemu.

Najczęściej przywoływanym przykładem jest los łazika południowego, nielotnego ptaka znanego z wyspy Stephens Island. Gatunek wyginął na przełomie XIX i XX wieku. Część przekazów przypisuje tę tragedię kotu o imieniu Tibbles, należącemu do latarnika, lecz historię tę poddano w wątpliwość — badacze wskazują, że na wyspie było wtedy więcej zdziczałych kotów, a samą opowieść o pojedynczym „Tibblesie” uznano za możliwie uproszczoną, jak podaje Wikipedia.
Co to oznacza dla ochrony przyrody?
Przypadek Nine Lives pokazuje napięcie między ochroną pojedynczych zwierząt a długofalowymi działaniami na rzecz ochrony gatunków rodzimej fauny. Dla osób zaangażowanych w restytucję populacji ptaków drapieżniki obce stanowią realne, mierzalne zagrożenie.
Debata wokół metod postępowania — od pułapek po ewentualne przejmowanie zwierząt do adopcji — pozostaje żywa. W praktyce jednak priorytetem dla wielu programów jest szybkie ograniczanie bezpośredniego ryzyka dla najsłabszych i najbardziej narażonych gatunków.












