Kandydaci na gangsterów?

Kandydaci na gangsterów? Policjanci z Fordonu przesłuchali dwójkę 16-latków, którzy wymuszali pieniądze od młodszego kolegi.

Ważna ale nie priorytetowa

Ważna ale nie priorytetowa Teresa Piotrowska zapewnia, że S-5 będzie, bo tak mówi premier, a premier twierdzi inaczej.

Pocztówka od prezesa

Pocztówka od prezesa Sytuacja Poczty Polskiej była głównym tematem krótkiej wizyty Jarosława Kaczyńskiego w Bydgoszczy.

Rutkowski znalazł kasjera

Kasjer z kantoru przy ulicy Gdańskiej wplątuje się w jakieś ciemne układy, okrada szefa i ucieka z Bydgoszczy. Mija miesiąc od jego zatrzymania, ale póki co sprawa nadal nie jest tak do końca jasna.
Z kantoru na ulicy Gdańskiej znika 160 tysięcy złotych i 36-letni kasjer. Na początku września do Bydgoszczy przyjeżdża charyzmatyczny detektyw Krzysztof Rutkowski i twierdzi, że zniknięcie Rafała N. jest nieco bardziej skomplikowane. Twierdzi, że mężczyzna nie zabrał pieniędzy po to, żeby się wzbogacić i uciec z łatwym dorobkiem. Sugeruje, że Rafał miał kłopoty, popadł w długi i ukrywa się przed swoimi wierzycielami. Przeprowadzone przez Rutkowskiego śledztwo pokazało, że bydgoszczanin przez kilka lat zajmował się lichwiarstwem. Przyjmował walutę i sprzedawał ją po wyższym, niż oficjalny kursie. Niestety ponoć w wyniku spisku został on wplątany w ogromne długi. Atmosferę na konferencji prasowej, na której Rutkowski przedstawiał te rewelacje dodatkowo podniosła łkająca narzeczona Rafała N., która błagała go by wrócił do domu.

Wakacje kasjera nie trwały długo. Tydzień po konferencji ludzie Rutkowskiego odnaleźli go w Zakopanym. Ponoć nie było to aż tak trudne, bo poszukiwany zameldował się pod własnym nazwiskiem, a samochód narzeczonej na oryginalnych tablicach rejestracyjnych zaparkował przed pensjonatem. Na nagranym przez Rutkowskiego filmie Rafał sam potwierdza, że uciekł, bo miał długi i bał się wierzycieli.

Po przewiezieniu go z powrotem do Bydgoszczy został aresztowany i przedstawiono mu zarzuty przywłaszczenia gotówki. Po miesiącu spędzonym w areszcie sąd postanowił przedłużyć mu pobyt na kolejne 30 dni.

- Sprawa jest w toku. Badamy wszystkie wątki, które wskazuje podejrzany i osoby, które podają się za poszkodowanych. Mamy do wykonania jeszcze szereg czynności z udziałem zarówno podejrzanego, jak i poszkodowanych - mówi prokurator Janusz Kaczmarek, wiceszef Prokuratury Rejonowej Bydgoszcz-Północ. Może w szybszym rozwiązaniu zagadki po raz kolejny powinien pomóc detektyw Rutkowski?
 

 

Tekst
Agata Gryska

Zdjęcia
Radosław Sałaciński

 

Dodaj komentarz