czwartek, 16 czerwca 2011 22:00
Fot. Radosław Sałaciński / Życie Bydgoszczy
Do redakcji zgłosił się Czytelnik alarmujący, że na jego osiedlu od kliku tygodni nie palą się latarnie. Okazało się, że sprawa ma podłoże polityczne. Na Osiedlu Niepodległości w Fordonie po zmroku nie zapalają się światła. Interweniujący w tej sprawie mieszkańcy dowiedzieli się, że powodem wcale nie jest awaria, lecz brak porozumienia między ratuszem, a energetyką. Postanowiliśmy zgłębić tę sprawę i okazało się, że jest dość skomplikowana.
Kluczem do sprawy jest to, do kogo należą osiedlowe latarnie. W Fordonie część lamp należy do Fordońskiej Spółdzielni Mieszkaniowej. Ona nie jest stroną w sporze dlatego latarnie należące do FSM świecą. W całym mieście latarnie należą po części do miasta, a po części do Enei. Kością niezgody nie jest akt własności, ale to kto dostaje pieniądze za serwisowanie lamp. Ratusz znalazł dla swoich lamp tańszą firmę, które zajmuje się ich naprawami, wymianą i tym podobnymi pracami. Za obsługę latarni należących do Enei, na którą składa się dostarczenie energii plus serwis miasto musi płacić i to słono. Bardziej opłacałoby się płacić Enei za prąd, a innej firmie za serwis. Władze starają się, o przekazanie im na własność wszystkich latarni zasilanych z miejskich funduszy. Energetyce się to nie opłaca, dlatego nie chce się na taki wariant zgodzić. Lamp nie odda, bo straci intratny kontrakt na serwisowanie. Patowa sytuacja w negocjacjach objawia się tym, że niektóre lampy pomimo tego, że są sprawne nie są włączane. Dzieje się to tylko w takich miejscach, gdzie energetyka nie zostanie pociągnięta przez prawo do odpowiedzialności za stworzenie zagrożenia na przykład w ruchu drogowym. Dochodzi już nawet do groteskowych sytuacji opisanych przez naszego Czytelnika w liście: -
Około godziny 20-tej zapaliły się wszystkie latarnie. Super - pomyśleliśmy! Koniec z dantejskimi ciemnościami na osiedlu. Nasza radość była jednak przedwczesna. Okazało się, że to ekipa konserwatorów sprawdza, czy wszystkie żarówki są sprawne. No i były! Panowie więc wyłączyli z powrotem wszystkie latanie i odjechali.
Niestety nic w sprawie oświetlania ulic nie zmieni się dopóki ratusz nie dojdzie do porozumienia z Eneą.
Tekst
Agata Sałacińska