Młoda dziewczyna ujawniła najemnicę śmierci w centrum Bydgoszczy. Rok temu w kamienicy przy ulicy Dworcowej 75 trzech mężczyzn bestialsko zamordowało swojego kompana.
Zeznającą Natalię przywieziono z zakładu poprawczego w Koronowie. Odbywa tam karę pozbawienia wolności za współudział w tej tragedii. Tuż za zeznającą Natalią siedziało trzech oskarżonych o zabójstwo: Jan Z., Dariusz S. i Jan R. Dziewczyna regularnie odwiedzała mieszkanie w którym doszło do morderstwa. Jej chłopakiem był syn jednego z oprawców.
- Tego dnia jak zwykle siedziało dużo ludzi i pili. Był Dariusz S. i Jan Z., i Daniel - opowiadała Natalia. Między mężczyznami doszło do sprzeczki. - Jak zrozumiałam, poszło o 200 złotych. Daniel miał je ukraść Janowi Z. - zeznawała.
Zaczęło się bicie bezdomnego. Świadomość, że ofiara mimo pobicia dalej jest w stanie siedzieć dała bodziec do zadawania kolejnych ciosów. Jeden z uczestników zaczął skakać po ofierze, a drugi rzucał pustymi butelkami w głowę. Gdy zmęczyło ich zadawanie bólu swojej ofierze ponownie zasiadali do picia. Alkohol polewali również zakrwawionemu Danielowi.
- Nie wołał o pomoc, nie uciekał. Mówił, żeby poszedł, ale twierdził, że nie ma gdzie spać - opowiadała. - Patrz, co się dzieje z ludźmi, którzy nas oszukują - mówili do mnie. Bałam się. Nie zadzwoniłam na policję, bo powiedzieli, że oni uciekną i ja zostanę o wszystko oskarżona - mówiła lamiącym się głosem 17-latka.
Dziewczyna zeznała, że chcieli pociąć zwłoki, a następnie spalić. Ostatecznie ciało usiłowali przewieźć na małym wózku nad rzekę. Zostali zatrzymami przez policję i cała sprawa wyszła na jaw.
Zeznającą Natalię przywieziono z zakładu poprawczego w Koronowie. Odbywa tam karę pozbawienia wolności za współudział w tej tragedii. Tuż za zeznającą Natalią siedziało trzech oskarżonych o zabójstwo: Jan Z., Dariusz S. i Jan R. Dziewczyna regularnie odwiedzała mieszkanie w którym doszło do morderstwa. Jej chłopakiem był syn jednego z oprawców.
- Tego dnia jak zwykle siedziało dużo ludzi i pili. Był Dariusz S. i Jan Z., i Daniel - opowiadała Natalia. Między mężczyznami doszło do sprzeczki. - Jak zrozumiałam, poszło o 200 złotych. Daniel miał je ukraść Janowi Z. - zeznawała.
Zaczęło się bicie bezdomnego. Świadomość, że ofiara mimo pobicia dalej jest w stanie siedzieć dała bodziec do zadawania kolejnych ciosów. Jeden z uczestników zaczął skakać po ofierze, a drugi rzucał pustymi butelkami w głowę. Gdy zmęczyło ich zadawanie bólu swojej ofierze ponownie zasiadali do picia. Alkohol polewali również zakrwawionemu Danielowi.
- Nie wołał o pomoc, nie uciekał. Mówił, żeby poszedł, ale twierdził, że nie ma gdzie spać - opowiadała. - Patrz, co się dzieje z ludźmi, którzy nas oszukują - mówili do mnie. Bałam się. Nie zadzwoniłam na policję, bo powiedzieli, że oni uciekną i ja zostanę o wszystko oskarżona - mówiła lamiącym się głosem 17-latka.
Dziewczyna zeznała, że chcieli pociąć zwłoki, a następnie spalić. Ostatecznie ciało usiłowali przewieźć na małym wózku nad rzekę. Zostali zatrzymami przez policję i cała sprawa wyszła na jaw.




