Żołnierz uciekał przed gradem kul. Bydgoscy policjanci zrobili w tym miejscu zasadzkę na złodziei samochodów. Mundurowi mieli informację, że rabusie poruszają się wozem marki VW.
- W miniony czwartek policja otrzymał informację, że drogą S-10 w kierunku Torunia będzie jechał skradziony Volkswagen. Gdy policjanci jednego z patroli spostrzegli podobnego Passata, rozpoczęli pościg. Ponieważ kierowca się nie zatrzymał, stróże prawa oddali w kierunku VW kilka strzałów. Gdy auto się zatrzymało, zawieźliśmy kierowcę na komisariat celem złożenia wyjaśnień. Prowadzimy postępowanie wyjaśniające, czy zostały zachowane odpowiednie procedur użycia broni - informuje Maciej Daszkiewicz z Zespołu Prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Bydgoszczy.
- Tylko dlatego, że mam za sobą misję w Afganistanie zachowałem zimną krew. Przed oczyma stały mi sceny z podobnej akcji policji przeprowadzonej kilka lat temu w Poznaniu. Wówczas zginął młody człowiek, kierowca Rovera. Drugi, jak dobrze pamiętam, został kaleką na całe życie. Uciekając przed napastnikami zadzwoniłem pod numer 997. Spytałem, czy ścigający mnie samochód należy do Policji. Jak otrzymałem potwierdzenie, to się zatrzymałem. Do końca byłem przekonany, że mam do czynienia z bandytami podszywającymi się pod policję. Po zatrzymaniu zostałem skuty kajdankami i odwieziony na komisariat. Tam dopiero wyjaśniło się, że nie jestem złodziejem samochodów. Wypuszczono mnie dopiero następnego dnia o godzinie 15.00. Policja oskarża mnie jednak czynną napaść na funkcjonariusza. Wczoraj złożyłem do Prokuratury Okręgowej zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez bydgoską policję – informuje Emil P., żołnierz I Brygady Logistycznej w Bydgoszczy.
- W miniony czwartek policja otrzymał informację, że drogą S-10 w kierunku Torunia będzie jechał skradziony Volkswagen. Gdy policjanci jednego z patroli spostrzegli podobnego Passata, rozpoczęli pościg. Ponieważ kierowca się nie zatrzymał, stróże prawa oddali w kierunku VW kilka strzałów. Gdy auto się zatrzymało, zawieźliśmy kierowcę na komisariat celem złożenia wyjaśnień. Prowadzimy postępowanie wyjaśniające, czy zostały zachowane odpowiednie procedur użycia broni - informuje Maciej Daszkiewicz z Zespołu Prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Bydgoszczy.
- Tylko dlatego, że mam za sobą misję w Afganistanie zachowałem zimną krew. Przed oczyma stały mi sceny z podobnej akcji policji przeprowadzonej kilka lat temu w Poznaniu. Wówczas zginął młody człowiek, kierowca Rovera. Drugi, jak dobrze pamiętam, został kaleką na całe życie. Uciekając przed napastnikami zadzwoniłem pod numer 997. Spytałem, czy ścigający mnie samochód należy do Policji. Jak otrzymałem potwierdzenie, to się zatrzymałem. Do końca byłem przekonany, że mam do czynienia z bandytami podszywającymi się pod policję. Po zatrzymaniu zostałem skuty kajdankami i odwieziony na komisariat. Tam dopiero wyjaśniło się, że nie jestem złodziejem samochodów. Wypuszczono mnie dopiero następnego dnia o godzinie 15.00. Policja oskarża mnie jednak czynną napaść na funkcjonariusza. Wczoraj złożyłem do Prokuratury Okręgowej zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez bydgoską policję – informuje Emil P., żołnierz I Brygady Logistycznej w Bydgoszczy.





