Tydzień temu w okolicach Solca Kujawskiego policja poszukiwała złodzieja samochodów. Kilka dni wcześniej w okolicy zaginął Volkswagen Passat. W tym samym czasie mieszkający pod Włocławkiem żołnierz wracał jak co dzień z pracy z Bydgoszczy. Widział, że przez dłuższy czas jedzie za nim dwóch mężczyzn. Zaraz za miastem kierowca jadącego za nim samochodu przyspieszył i wyciągnął niebieskiego koguta na dach. Emil P. zatrzymał swojego Passata na poboczu. Wtedy policjant ubrany po cywilnemu, wysiadł z nieoznakowanego samochodu, podszedł do kierowcy i w niecenzuralnych słowach kazał mu opuścić auto. Emil P. zwątpił czy mężczyzna, który go zatrzymuje jest na pewno policjantem, czy złoczyńcą. Zamiast wysiąść dodał gazu i zaczął uciekać. Jednocześnie sięgnął po telefon i zaczął dzwonić na numer alarmowy z pytaniem, czy mężczyźni którzy go zatrzymali to policjanci. Zanim jednak uzyskał odpowiedź policjanci zaczęli strzelać do jego auta. Siedem kul podziurawiło karoserię. W momencie, gdy usłyszał twierdzącą odpowiedź zatrzymał auto. Skuty kajdankami trafił do aresztu gdzie usłyszał zarzut "czynnej napaści na policjanta". Grozi mu za to do 10 lat więzienia. Teraz to poszkodowany Emil P. ma zamiar oskarżyć policjantów o przekroczenie uprawnień i narażenie go na utratę życia. Prokuratura uważa, że policjanci zachowali wszelkie procedury, śledztwo jest nadal w toku.




