Panie, popularnie zwane „tirówkami”, stojące przy obwodnicy Bydgoszczy, przygotowują się na przyjęcie gości Euro 2012.
- Mam nadzieję , że wraz z przyjazdem turystów na Euro zwiększy się ruch w naszym interesie. Policja się nas nie czepia, bo prostytucja jest w Polsce legalna. Jedynie Straż Leśna ma do nas pretensje o wjeżdżanie do lasu. Jak się ma pecha, to się można załapać na mandat. Zimna pogoda nie sprzyja naszej pracy. Wtedy trudno zareklamować swoje wdzięki - opowiada dziewczyna która prosi aby mówić na nią „Samanta”.
Na odcinku liczącym około 30 kilometrów naliczyliśmy dwanaście pań trudniących się najstarszym zawodem świata. Nie wszystkie „grzybiarki” były chętne do rozmowy z reporterem. Na pytanie, co skłoniło je do uprawiania prostytucji , słyszeliśmy najczęściej odpowiedź „ciężkie warunki bytowe”. Wszystkie nasze rozmówczynie były Polkami z Bydgoszczy lub okolic. Najmłodsza miała 18 lat a najstarsza ponad 30. Większość z nich twierdzi, że pracuje na utrzymanie dzieci.
- O zarobkach nie chcę rozmawiać. Stawki mam zróżnicowane , od 20 do 100 złotych, w zależności od wymagań klienta. W sezonie mam na rękę kilka razy więcej niż ekspedientka w sklepie mięsnym, w którym poprzednio pracowałam. Naszymi klientami, wbrew pozorom, nie są kierowcy potężnych ciężarówek. Większość panów spragnionych płatnych usług seksualnych zamieszkuje pobliskie wsie i miasteczka. Liczę, że wkrótce trafią do nas kibice z Irlandii. Podobno ma ich przyjechać do Bydgoszczy prawie tysiąc – dodaje z uśmiechem „Blondyna”.
Na odcinku liczącym około 30 kilometrów naliczyliśmy dwanaście pań trudniących się najstarszym zawodem świata. Nie wszystkie „grzybiarki” były chętne do rozmowy z reporterem. Na pytanie, co skłoniło je do uprawiania prostytucji , słyszeliśmy najczęściej odpowiedź „ciężkie warunki bytowe”. Wszystkie nasze rozmówczynie były Polkami z Bydgoszczy lub okolic. Najmłodsza miała 18 lat a najstarsza ponad 30. Większość z nich twierdzi, że pracuje na utrzymanie dzieci.
- O zarobkach nie chcę rozmawiać. Stawki mam zróżnicowane , od 20 do 100 złotych, w zależności od wymagań klienta. W sezonie mam na rękę kilka razy więcej niż ekspedientka w sklepie mięsnym, w którym poprzednio pracowałam. Naszymi klientami, wbrew pozorom, nie są kierowcy potężnych ciężarówek. Większość panów spragnionych płatnych usług seksualnych zamieszkuje pobliskie wsie i miasteczka. Liczę, że wkrótce trafią do nas kibice z Irlandii. Podobno ma ich przyjechać do Bydgoszczy prawie tysiąc – dodaje z uśmiechem „Blondyna”.





