Od 29 września zmiana cen paliw: ile będą kosztować benzyna 95, LPG i diesel?

Show summary Hide summary

Rano na dystrybutorach zastałem ceny, które jeszcze do niedawna wydawały się mało prawdopodobne: benzyna 95 po 8,19 zł za litr, a popularny diesel nawet po 9,19 zł. Analitycy ostrzegają, że to może być dopiero początek; sprawdziłem osobiście stawki na dziesięciu stacjach różnych sieci.

Poranny objazd: gdzie ile kosztuje paliwo

Fotografie z porannej trasy potwierdziły nagły wzrost cen. Najpopularniejsze marki podniosły stawki równocześnie, a marketowe stacje w niektórych przypadkach wciąż trzymają relatywną przewagę cenową.

Pylon z cenami paliw na stacji during poranny objazd
Poranny przegląd cen na stacjach pokazuje nagły wzrost stawek.

  • Benzyna 95: większość stacji (Orlen, BP, MOL, Shell, Amic, Circle K) wywiesiła cenę 8,19 zł/l. Nieco taniej ma Moya — 8,09 zł/l. Najniższe oferty to markety: Auchan 7,80 zł/l, Avia 7,89 zł/l i Carrefour 7,96 zł/l.
  • Diesel (ON): Orlen, BP, Moya, MOL, Shell i Amic notują po 9,14 zł/l, a Circle K podbiło cenę do 9,19 zł/l. Carrefour i Auchan zatrzymały się na 8,98 zł/l, najtańsza była Avia — 8,89 zł/l.
  • LPG: rozstrzał największy — Amic sprzedaje najtaniej 2,99 zł/l, Carrefour 3,09 zł/l, Circle K 3,19 zł/l, BP i Moya po 3,29 zł/l, a Orlen jako lider kosztów ma 3,49 zł/l.
  • Paliwa premium: Shell prowadzi w segmencie droższych paliw — V-Power Diesel 9,74 zł/l, V-Power Racing 9,67 zł/l. Inne sieci: Circle K (miles+) 9,59 zł/l, BP (Ultimate Diesel) 9,49 zł/l, MOL (EVO Diesel) 9,39 zł/l, Orlen/Amic/Moya/Avia (wyższe klasy ON) po 9,34 zł/l.

Prognozy analityków: dalsze podwyżki możliwe

Analitycy z e-petrol.pl nie kryją obaw. Ich zdaniem bez uspokajających sygnałów z regionu Bliskiego Wschodu ryzyko kolejnych wzrostów cen paliw rośnie.

– Ropa po chwili spadku znów drożeje z powodu braku przełomu w relacjach USA z Iranem. To natychmiast uderzy w stacje w Polsce. Obrona psychologicznych granic powoli się kończy. Drożeje też LPG. Jeśli globalne wzrosty utrzymają tempo, przebicie 8 zł za benzynę i 9 zł za olej napędowy to tylko kwestia czasu — mówi Jakub Bogucki z e-petrol.pl.

Inne biuro analityczne, Reflex, prognozuje natomiast stabilizację cen benzyny i diesla oraz wzrost LPG o ok. 10 groszy na litrze. Rzeczywistość z porannych pylonów pokazuje jednak, że stawki na stacjach potrafią zmieniać się szybciej niż tabelki w raportach.

Rządowy plan vs. prezydencki projekt

W odpowiedzi na rosnące ceny Senat przyjął ustawę wprowadzającą podatek od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych (tzw. windfall tax) za okres od marca 2026 do marca 2027 r. Rząd planuje, że 60-procentowa danina przyniesie około 4 mld zł, które miałyby sfinansować program “Ceny Paliwa Niżej” (CPN), obniżający akcyzę i VAT.

Sala obrad parlamentu symbolizująca dyskusję o podatku i regulacjach
Debata o podatku od nadzwyczajnych zysków i prezydenckim projekcie cen paliw.

– Z tych nadzwyczajnych zysków chcieliśmy sfinansować pakiet CPN na kolejne tygodnie i miesiące. Podobne rozwiązania pojawiają się też w innych krajach europejskich — wskazuje minister energii Miłosz Motyka.

Równolegle Pałac Prezydencki złożył inny projekt regulacji proponujący zamrożenie cen, obniżki akcyzy i administracyjne ograniczenie marż rafineryjnych i sprzedażowych. Kancelaria Prezydenta ocenia, że mogłoby to obniżyć ceny na stacjach nawet o 2 zł na litrze.

Niezależny ekspert Tomasz Michalik (MDDP) przestrzega, że porównywanie obu projektów to jak “porównywanie jabłek z marchewkami”. Zwraca uwagę, że rządowy podatek jest prostszym mechanizmem, podczas gdy prezydencka propozycja oznaczałaby znaczną ingerencję w marże i swobodę prowadzenia działalności.

Orlen ostrzega przed skutkami zamrożenia cen

Szef Orlenu, Ireneusz Fąfara, za pomocą nietypowej demonstracji z klockami Lego tłumaczył, że odgórne limity marż mogą uczynić import paliw nieopłacalnym. Według niego około jedną trzecią zużywanego w Polsce diesla trzeba sprowadzać z zagranicy po cenach, które w ostatnich miesiącach wzrosły nawet o 50–60 proc.

Fąfara przestrzega, że zamrożenie cen mogłoby z dnia na dzień wyeliminować około 30 proc. dostaw oleju napędowego na rynku krajowym, a pozostałe zapasy zostałyby szybko wyeksportowane przez hurtowych nabywców.

Zakłócenia dostaw z Bliskiego Wschodu

Bezpośrednim impulsem dla globalnych wzrostów były informacje, że Saudi Aramco poinformowało rafinerie w Europie o odwołaniu październikowych dostaw surowca. Jak podkreśla Jakub Bogucki, decyzja wynika z ataków bojowników Huti, które uszkodziły kluczowy rurociąg Wschód–Zachód i utrudniły omijanie cieśniny Ormuz.

Orlen deklaruje jednak działania wyrównawcze. Koncern zakontraktował w trybie awaryjnym 16 dodatkowych dostaw surowca m.in. z Norwegii, Wielkiej Brytanii, Algierii, Kazachstanu, Azerbejdżanu oraz obu Ameryk, przeznaczonych dla rafinerii w Polsce, Czechach i na Litwie. Dodatkowo umowa z norweskim Equinorem zapewnia ok. jednej czwartej zapotrzebowania. Łącznie firma wskazuje na sieć około 24 umów dostawczych.

Rząd również uspokaja obawy kierowców. Wojciech Balczun z resortu aktywów państwowych zapewnia, że zapasy są stabilne i dostępność paliwa na stacjach jest zabezpieczona.

Kiedy odczujemy to w portfelach?

Chociaż obecne zakłócenia mogą potrwać tylko tygodnie, ekonomiści widzą dłuższy efekt. Specjaliści Banku Pekao ostrzegają, że przedłużający się okres wysokich cen ropy i gazu zacznie przenikać do inflacji bazowej.

Ich zdaniem realne konsekwencje tego szoku energetycznego konsumenci odczują z opóźnieniem — w pierwszej połowie 2027 roku.

Na razie kierowcy mierzą się z wyższymi cenami przy dystrybutorach. Czy zaproponowane mechanizmy polityczne przyniosą ulgę czy spowodują utrudnienia w dostawach — to pytanie pozostaje otwarte, a odpowiedź będzie zależeć od rozwoju sytuacji na rynkach surowcowych i decyzji ustawodawczych.

Give your feedback

Be the first to rate this post
or leave a detailed review



Życie Bydgoszczy is an independent media. Support us by adding us to your Google News favorites:

Post a comment

Publish a comment