Show summary Hide summary
Chicago Fire przegrało 1:3 z rozpędzoną ekipą Philadelphia Union i po tej porażce musi jeszcze zaczekać z awansem do play-offów. Jedyną bramkę dla gospodarzy zdobył Maren Haile-Selassie, który od czasu transferu Roberta Lewandowskiego notuje lepszą skuteczność niż Polak.
Pierwsza połowa bez tempa, a prowadzenie dla Fire
Mecz na Soldier Field długo nie obfitował w sytuacje — pierwszy strzał pojawił się dopiero w 42. minucie. Niespodziewanie próbę Cavan Sullivana zdołał zamienić na gola, a chwilę później Noah Allen zagrał precyzyjne dośrodkowanie, po którym Haile-Selassie trafił do siatki.
Kolega po raz kolejny błysnął bardziej niż Lewandowski. Chicago Fire zaprzepaściło dużą szansę
Ashley Tisdale, gwiazda High School Musical, na siłowni bez makijażu — czy forma przyjdzie sama?

Dla Szwajcara to ósme trafienie od wznowienia sezonu MLS; dla porównania w tym samym okresie Robert Lewandowski ma na koncie sześć goli. W pierwszej połowie nastroje na trybunach pogorszyły się jeszcze bardziej, gdy kapitan Chicago, Jack Elliott, otrzymał drugą żółtą kartkę — najpierw za niepotrzebne przewinienie przy linii, potem za faul na wychodzącym na czystą pozycję rywalu.
Przełom po przerwie — Philadelphia kontroluje spotkanie
Po przerwie sytuacja szybko się odwróciła. W 49. minucie błąd w kryciu wykorzystał Milan Iloski, który po krótkiej korekcie umieścił piłkę w bramce i doprowadził do wyrównania. Wkrótce potem Bruno Damiani wyprzedził defensorów i strzałem w długi róg dał Union prowadzenie.
W 67. minucie po kolejnym nieudanym wyprowadzeniu piłki Damiani skorzystał z okazji i podwyższył na 3:1. Urugwajski pomocnik miał istotny udział w przebiegu spotkania — najpierw asysta, potem dwa gole.
Co pokazał Robert Lewandowski
Robert Lewandowski opuścił boisko tuż po trzecim golu Philadelphia. W tym występie oddał jeden strzał — w 13. minucie efektownie uniósł piłkę nad obrońcą i uderzył lewą nogą, ale trafił w przeciwnika. Kilkukrotnie potrafił jednak zyskać przestrzeń i wywołać ożywienie na trybunach.

W końcówce meczu Andre Blake kilka razy ratował gości — obronił m.in. uderzenia Philipa Zinckernagala i Puso Dithejane, które mogły zmienić wynik.
Konsekwencje dla Chicago Fire
Philadelphia przystąpiła do tego spotkania w bardzo dobrej formie — nie przegrała 13 ostatnich meczów i wygrała siedem z nich. Dla Chicago porażka oznacza, że planowany awans do play-offów trzeba będzie przesunąć w czasie.
Na pięć kolejek przed końcem rundy zasadniczej Fire zajmują czwarte miejsce w Konferencji Wschodniej. Do zapewnienia sobie udziału w fazie pucharowej zabrakło zwycięstwa — najbliższa okazja pojawi się podczas wyjazdu do New England Revolution, z którymi zespół przegrał 1:2 miesiąc temu.











