Show summary Hide summary
Kobiety pracujące w lodziarniach w Polsce coraz częściej zgłaszają doświadczenia z niechcianymi, słownymi zaczepkami i seksistowskimi uwagami od klientów. Jak mówią w rozmowie z Onetem, sytuacje takie obniżają ich poczucie bezpieczeństwa i zmuszają branżę do reakcji.
Sezon sprzyja nieprzyjemnym sytuacjom
Julia, 19-letnia studentka, opisuje swoją pracę podczas sezonu jako serię niekomfortowych zdarzeń. Według niej największa liczba takich komentarzy pojawia się latem, gdy do lokali trafiają przede wszystkim doraźni klienci, a nie stali bywalcy.
W wypadku w Jurkowie zginął ks. Stanisław Opocki, krajowy duszpasterz Romów
Polska 2050: Śliz przedstawia strategię wobec Hołowni, uchylenia immunitetu i nadchodzących wyborów

Pewne zdarzenie szczególnie zapadło jej w pamięć. Była sama na zmianie, a do pustego lokalu wszedł mężczyzna, który bez powitania zapytał: „Zrobi mi pani jakiegoś lodzika?”. Julia podkreśla, że w takich momentach trudno zachować naturalną uprzejmość, bo od pracownicy oczekuje się uśmiechu i kontynuowania obsługi.
Pracownice zwracają też uwagę na aspekt bezpieczeństwa. „Była masa sytuacji, w których bałyśmy się po prostu osób pijanych albo mężczyzn właśnie z takim podejściem do zwykłego kupowania sobie gałki loda. Nie chciałyśmy zostawać same w lokalu” — mówi 19-latka.
Branża zaczyna działać
W odpowiedzi na skalę problemu marka Good Lood uruchomiła kampanię społeczną zatytułowaną „Nie bądź oblechem! Nie zrobimy ci loda”. Akcja ma na celu zwrócenie uwagi na problem słownego napastowania kobiet w gastronomii i przypomnienie, że pracownice zasługują na szacunek.

Alicja, kierowniczka kilku lokali Good Lood w Krakowie, potwierdza, że takie komentarze nie są rzadkością. „Najczęściej pojawiają się teksty w stylu: ‹Czy zrobi pani loda?›” — mówi. Firma organizuje szkolenia, by pracownicy potrafili stawiać granice i nie czuli się zobowiązani do obsługi osób zachowujących się niewłaściwie.
„To pytanie to już standard”
Podobne doświadczenia opisuje 23-letnia Ania, która pracowała w budce z lodami na Helu. Zauważa, że w wielu przypadkach mężczyźni w średnim wieku traktowali takie uwagi jak żart i byli do nich przyzwyczajeni.
W reakcji na powtarzające się zaczepki Ania zaczęła odpowiadać ironią, ale przyznaje, że to nie likwidowało dyskomfortu. Dla niej i koleżanek problem ma realny wpływ na codzienne poczucie bezpieczeństwa w miejscu pracy.
Pracownice i niektóre sieci lodziarniane podkreślają dziś potrzebę edukacji klientów i wsparcia dla pracowników. Zmiana postaw ma na celu nie tylko poprawę komfortu obsługi, lecz także ograniczenie sytuacji zagrażających bezpieczeństwu personelu.












