Show summary Hide summary
Po 150 latach przerwy opera Richarda Wagnera “Rienzi” wróciła na scenę Bayreuth — i w nowej inscenizacji została odczytana jako ostrzeżenie o sile przywódców masowych oraz o współczesnych mechanizmach zdobywania władzy. Sztuka, która kiedyś fascynowała Adolfa Hitlera, dziś wystawiona jest jako polityczny thriller osadzony w czasach mediów i wyborów.
Rękopis, który trafił do Führera
Niejasne leasingi i faktury zadłużyły PKOl na miliony w kadencji Piesiewicza
Ewa Chodakowska promienieje na nowych zdjęciach. Krytycy: smutna, bezdzietna i bez chłopa
Kompozytorski rękopis “Rienziego” trafił do Adolfa Hitlera jako prezent na pięćdziesiąte urodziny w 1939 roku i przez pewien czas przechowywany był w jego prywatnych zbiorach. Dziś dokument uważa się za zaginiony; niektórzy historycy twierdzą, że pozostał przy Führerze aż do końca jego życia w berlińskim bunkrze.
Hitler tłumaczył swoją fascynację operą doświadczeniem ze spektaklu obejrzanego w 1906 lub 1907 roku. We wspomnieniach zanotował, że po tym wydarzeniu “I wtedy to się zaczęło”.
Wagner i jego młodzieńcze dzieło
Wagner skomponował “Rienziego”, gdy miał niespełna 30 lat i marzył o rozgłosie. Sam jednak później nie uważał tej opery za odpowiednią do repertuaru swojego teatru w Bayreuth, dlatego przez dziesięciolecia nie była tam grana. Teraz, przy okazji 150. rocznicy festiwalu, zdecydowano się ją dopuścić do programu.
Już w kompozycji Wagner sięga zarówno po elementy, które zapowiadały jego późniejsze innowacje, jak i po schematy zaczerpnięte z popularnych w XIX wieku oper historycznych. Muzyczne mankamenty tego wczesnego dzieła są jednak dziś mniej widoczne wobec monumentalnej orkiestracji.
Cola Rienzi — historia trybuna
Cola Rienzi był rzeczywistą postacią z XIV-wiecznego Rzymu, notariuszem papieskim, który został wyniesiony do władzy przez mieszkańców znużonych konfliktami między rodami Orsinich i Colonnów. Początkowy entuzjazm wkrótce ustąpił jednak oskarżeniom o nieudolność.
W jednej z osi fabularnych opery pojawia się wątek miłosny między siostrą Rienziego a młodym Orsinim, co u Wagnera pełni też funkcję dramaturgiczną i przyczyniło się do utraty poparcia. Z lektury tej biografii łatwo wyciągnąć paralelę z dzisiejszymi leaderami, którym tłumy powierzają władzę, by potem się od nich odwrócić.
Nowa inscenizacja — polityczny thriller w blokowiskach
Autorkami wizji scenicznej są węgierskie reżyserki Alexandra Szemerédy i Magdolna Parditka. Przemieniły one opowieść Wagnera w aktualne widowisko polityczne — bez bitew na miecze, za to z mediami jako polem bitwy.

Na scenie dominują betonowe klatki przypominające miejskie blokowiska. Aktorzy trzymają w rękach smartfony i piloty telewizyjne; z ekranów bez przerwy spływają paski informacyjne, lajki i hejt. To obraz społeczeństwa ciągle wystawionego na te same bodźce.
W tej wersji rewolucja nie wymaga przemocy. Wystarczy głos obywateli: w jednej z kluczowych scen plebiscyt daje Rienziemu 41 proc. poparcia — wynik niewyraźnej większości, ale wystarczający, by przejąć władzę i rozprawić się z przeciwnikami.
Rola kobiet i nowe odczytanie postaci
W inscenizacji siostra Rienziego, Irene, nie jest już jedynie romantyczną figurą. Pełni funkcję prawej ręki przywódcy: redaguje przemówienia, kształtuje jego publiczny wizerunek i koordynuje kontakt z mediami. To ukłon w stronę współczesnych realiów politycznych, gdzie strategia komunikacji jest kluczowa.
Postać Adriana Orsiniego — zapisana przez Wagnera na partyturze jako rola żeńska — w tej adaptacji pozostaje kobietą zakochaną w Irene. Wykonanie tej partii przez Jennifer Holloway, znaną m.in. z poprzednich ról dramatycznych, zostało w Bayreuth zauważone i docenione.
Wykonanie i sceniczne zabiegi
Z muzycznego punktu widzenia wyróżnia się dyrygentka Nathalie Stutzmann. Mała sylwetka, ale wielka skuteczność — poprowadziła rozbudowaną orkiestrę, w której m.in. słychać aż dwunastkę trąbek. Jej interpretacja ujednoliciła formę tego nierównego dzieła.

Wokalnie najważniejszy jest Andreas Schager jako Rienzi. W roli wymagającej ogromnej kondycji tenor zaprezentował zniuansowaną kreację: człowieka przekonanego o własnej misji, który po awansie popełnia kolejne błędy. Towarzyszący mu tłum na scenie występuje tu zarówno jako siła napędowa, jak i ofiara manipulacji.
Gesticje wobec Wagnera i odbiór w Bayreuth
Reżyserki nie szczędzą krytycznych ujęć wobec samego Wagnera. Przepastne sceny baletowe, które w oryginale pełniły funkcję popisu, zamieniono w groteskową pantomimę — satyrę na jego muzyczną megalomanię.
Premiera trwała blisko sześć godzin. Krótkie, groteskowe oddechy w programie nie zmieniły przekazu: inscenizacja czyta “Rienziego” jako ostrzeżenie dla współczesnych społeczeństw, a widzowie w Bayreuth przyjęli ją z entuzjazmem. W miejscu, gdzie odstępstwa od tradycji często wywołują oburzenie, po niedzielnej premierze publiczność nagrodziła spektakl owacjami zamiast gwałtownego buczenia.
Dlaczego to ma znaczenie
Nowa wersja “Rienziego” łączy historię z aktualnymi tematami: mediami, siłą tłumu i mechaniką zdobywania władzy bez zbrojnego przewrotu. W Bayreuth przedstawienie odczytano nie tylko jako artystyczne wyzwanie, lecz także jako komentarz do politycznych napięć współczesnej Europy.
To nie sensacja, lecz interpretacja oparta na tekście i reżyserskim wyborze — przypomnienie, że mechanizmy prowadzące do autorytarnych przewrotów mogą dziś przebiegać przy użyciu głosów i ekranów, a nie mieczy.












