Menu
Maciej Grześkowiak: Z PESA do ratusza

Maciej Grześkowiak: Z PESA do ratus…

Przez ostatnie lata ...

Prognoza finansowa na przyszłe lata. Czego możemy się spodziewać?

Prognoza finansowa na przyszłe lata…

Zmniejszenie bezrobo...

Sylwester z Operą Nova - chętnych nie brakuje

Sylwester z Operą Nova - chętnych n…

Wejściówki na koncer...

Bydgoski poseł z wizytą w… Słupsku

Bydgoski poseł z wizytą w… Słupsku

Jak informuje na swo...

Wszystkie niespełnione obietnice Bruskiego

Wszystkie niespełnione obietnice Br…

Chociaż na plakatach...

Kibice Zawiszy apelują o udział w wyborach

Kibice Zawiszy apelują o udział w w…

Kibice największego ...

Grudniowy Bieg na 6 łap

Grudniowy Bieg na 6 łap

Lubisz aktywność fiz...

Prev Next

Błędne koło długu

  • Napisane przez 
Z długiem można sobie poradzić. | fot. materiały prasowe Z długiem można sobie poradzić. | fot. materiały prasowe

- Ludzie tkwią w błędnym kole zadłużenia przez brak wiary, że przy konsekwencji, osobistych wyrzeczeniach, nieraz przy koniecznej psychologicznej i prawnej, profesjonalnej pomocy można ze swoich długów wyjść - mówi Andrzej Jankowski, dyrektor Centrum Integracji Społecznej im. Jacka Kuronia w Bydgoszczy, które jest współorganizatorem programu wsparcia zadłużonych „Zaradni” organizowanego przez Fundację Zaradni.

Co to znaczy mieć długi?

Myślę, że posiadanie długów, nadmiernych długów, to z punktu widzenia psychologicznego w największym skrócie poczucie wstydu i strach. Dłużnicy czują się zagubieni, zdezorientowani. Nie wiedzą, co mają robić. Po ludzku: boją się. Są raczej pasywni, bierni, swoje problemy z płaceniem zobowiązań zgłaszają bardzo późno, zwykle wtedy, kiedy ich zaległości znacznie już narosły i kiedy są już mocno przeterminowane. Towarzyszy im permanentny stres, nieraz przeradza się to w stany depresyjne. Często „uciekają” w używki, zwykle w alkohol, wśród młodszych osób, nie radzących sobie ze swoimi finansowymi zobowiązaniami, coraz częściej w narkotyki. Zwykle unikają wierzycieli i windykatorów, nie odbierają żadnych pism, telefonów, liczą na jakiś cud. Ale ten zwykle nie nadchodzi.

Jak już zgłoszą swój problem oczekują gotowych rad i propozycji. W pierwszym okresie starają się skrupulatnie je wypełniać, niestety bywa, że szybko zapominają o swoich zobowiązaniach, wtedy najczęściej stają się aroganccy, mają dużo złości, przerzucają odpowiedzialność za swoje zadłużenie na innych lub okoliczności życiowe. Mają poczucie krzywdy. Pełni pretensji żądają pomocy, najbardziej oczywiście tej, na której im najbardziej zależy czyli materialnej. Są przy tym roszczeniowi. Nie zdają sobie sprawy, iż wyjście ze spirali zadłużeń to długotrwały proces wymagający wielu wyrzeczeń i przede wszystkim konsekwencji, samokontroli. Wskazana jest też oczywiście – moim zdaniem, jeżeli jest tylko możliwa – profesjonalna pomoc.

Czemu ludzie wpadają w długi?

Jest pewnie kilka czynników psychologicznych w podejmowaniu decyzji o zaciągnięciu długu. Pierwszy, też niestety bardzo częsty wśród uczestników programu Zaradni, to tzw. „emocjonalne kupowanie złudzeń”. Już oczyma wyobraźni widzę jak koleżanka albo kolega zzielenieje z zazdrości jak zobaczy mój nowy smartfon czy najnowszej generacji telewizor super HD. Drugi czynnik to tzw. naśladownictwo horyzontalne, poziome, albo pionowe. Poziome to równanie się z koleżankami, kolegami, sąsiadami, znajomymi, posiadającymi podobny status materialny, a pionowy to próba „równania w górę”, czyli upodobniania swojego stylu życia i konsumpcji do bogatszych, mimo, że nas na to tak po prostu i zwyczaje nie stać! Kolejnym może być „magiczne myślenie”. To zjawisko spotykane niestety u osób korzystających z pomocy społecznej, czyli nierealny optymizm i zaniżanie prawdopodobieństwa negatywnych zdarzeń. W praktyce np.: negowanie możliwości wystąpienia jakiejkolwiek choroby, utraty pracy, wypadku, czy innych zdarzeń losowych. Człowiek racjonalny, przedsiębiorczy stara się przewidzieć konsekwencje swoich decyzji i zabezpieczyć się przed nimi. Dlatego powinien wyzbyć się naiwności, co nie oznacza oczywiście całkowitego rezygnowania z podejmowania ryzyka czy realizacji swoich marzeń. Nierzadko też przed zaciągnięciem kredytu, pożyczki „biorca” wybiera opcję „nie widzę, nie słyszę, nie rozumiem”, aby gdzieś podświadomie zwolnić się z odpowiedzialności za podjętą decyzję. Bo przecież niewiedza (często nawet nie przeczytanie umowy) powoduje redukcję dysonansu pozazakupowego. Z różnorakich badań wynika, że jak coś kupujemy to nie sprawdzamy ofert konkurencyjnych, wolimy nie wiedzieć, że daną rzecz moglibyśmy kupić taniej albo na bardziej preferencyjnych warunkach, jest to tzw. dysonans poznawczy Festingera, który polega w dużym skrócie na tym, że przekonujemy siebie i otoczenie co do słuszności podjętych decyzji, naginając fakty (np. to bank mnie oszukał), dokonując nadinterpretacji, czy nawet kłamiąc (np. nie wiedziałem, że stopa oprocentowania wynosi 30 proc.). W efekcie niestety oszukujemy samych siebie, próbując grać rolę ofiary.
Bierzemy kredyty, pożyczki, bo wszyscy biorą. Bo jak już brać to na całego! Zaciągając dług, „nagrodę” otrzymujemy natychmiast, TERAZ, a koszt (spłata) oddalony jest w czasie, jest PÓŹNIEJ.

Z pańskich obserwacji, dlaczego wielu pańskich podopiecznych nie jest w stanie płacić swoich zobowiązań?

Odpowiedź jest prozaiczna, prosta. Uczestnikiem Indywidualnego Programu Zatrudnienia Socjalnego może zostać osoba – zgodnie z Ustawą o Zatrudnieniu Socjalnym – zagrożona, bądź wykluczona społecznie. Są to osoby: długotrwale bezrobotne, niepełnosprawne, po zakładzie karnym, po leczeniu odwykowym, bezdomne i będące w trudnej sytuacji materialnej, korzystające z pomocy społecznej – MOPS w Bydgoszczy. Zwykle te osoby nie mają środków do życia, a co dopiero do spłaty swoich finansowych zobowiązań. Dopiero program Centrum tak naprawdę daje im wymierną szansę na zdobycie zatrudnienia, jeżeli po programie i praktyce zawodowej w danym zakładzie adaptacyjno - szkoleniowym (z którym CIS w Bydgoszczy podpisuje porozumienie) nasz Uczestnik zdobywa zatrudnienie to wtedy pojawia się moim zdaniem realna możliwość zmierzenia się ze swoimi długami. Muszę też jednak nadmienić, iż niewielka część uczestników naszego programu już będąc w zasadniczej części IPZS (kiedy świadczenie integracyjne jest w wysokości 100 proc. zasiłku dla bezrobotnych, tj. otrzymują: 728, 10 zł. netto) czyni z pomocą prawnika, psychologa Centrum pierwsze starania ażeby  zwykle w niższej wysokości spłacać swoje zobowiązania. Uważam, że Fundacja „Zaradni” bardzo dobrze wybrała partnera (tj.: Centra Integracji Społecznej na terenie całej Polski) do realizacji swojego projektu profesjonalnej pomocy osobom zadłużonym.
W bydgoskim Centrum w latach: od czerwca 2006 do końca 2014 roku z 636 przyjętych Uczestników Programu 438 zdobyło pracę zawodową, co pokazuje, iż około 70 proc. osób zagrożonych wykluczeniem społecznym z Bydgoszczy kończących program CIS w sposób znaczący zmieniła swoje życie, osiągnęła już względną stabilizację finansową, która warunkuje rozpoczęcie procesu wychodzenia z długów.

Niekończący się dług. Wieczna ucieczka. Psychicznie taka sytuacja musi być całkowicie nie do zniesienia. Jak to się przekłada na życie zadłużonych Bydgoszczan?

Tak, oczywiście jest to niekończąca się ucieczka, tzw. „błędne koło”. Dlatego też wśród osób korzystających z pomocy społecznej jest tyle osób, które nie radzą sobie z problemami finansowymi, a te z kolei rzutują na ich zdrowie, powodują różnorakie zaburzenia, choroby zarówno somatyczne jak i psychiatryczne. Niestety poniektórzy uciekają w alkohol czy inne używki. Pojawiają się deficyty poznawcze, emocjonalne i motywacyjne, uwidacznia się tzw. „wyuczona bezradność”. Apatia. Zniechęcenie. Rośnie też niestety, z przyczyn ekonomicznych, liczba rozwodów, samobójstw.

Co jest największą Pana zdaniem barierą, czy barierami w wychodzeniu z długów?

Moim zdaniem największą barierą jest brak wiary, że przy konsekwencji, osobistych wyrzeczeniach, nieraz przy koniecznej psychologicznej i prawnej, profesjonalnej pomocy można ze swoich długów wyjść! Uczestnicy programu Centrum żyją zwykle z dnia na dzień, żyją pt. „jakoś to będzie”, „ważne dziś nie mam pieniędzy dlatego nie myślę, co będzie jutro”, nieraz świadomie wybierają tzw. „szarą strefę”, bo uciekają przed komornikiem i gdzieś tam nie poczuwają się do odpowiedzialności za swoje zobowiązania finansowe. Do tego dochodzi pewna taka niefrasobliwość, niefrasobliwość życiowa, życie ponad stan i mamy gotowy przepis na spiralę zadłużenia.

W pańskim odczuciu, czy są skuteczne mechanizmy, które mogłoby pomóc w walce z długami?

Myślę, że tak. Najważniejsza jest KONSEKWENCJA i SAMODYSCYPLINA. Odnośnie moich podopiecznych, podopiecznych CIS w Bydgoszczy to na pewno też PROFESJONALNA POMOC. Doradztwo prawne, finansowe, psychologiczne. Cykl profesjonalnych zajęć – treningu kluczowych kompetencji radzenia sobie ze swoim zadłużeniem. Miedzy innymi w takim treningu powinno znaleźć się miejsce na: strategie radzenia sobie ze stresem zadłużenia, historia mojego zadłużenia – bilans szkód i problemów, budżet domowy – jak zbilansować wpływy i wydatki, planowanie zmian w zarządzaniu własnym finansami, trening negocjacji, asertywności i podstawy RTZ – racjonalnej terapii zachowania. Na tej bazie ma szansę powstać indywidualny, osobisty plan wyjścia z zadłużenia.

Początkiem są nasze warsztaty, nasza współpraca. Współpraca między Fundacją „Zaradni” a Centrum Integracji Społecznej im. Jacka Kuronia w Bydgoszczy. Wśród Uczestników Indywidualnego Programu Zatrudnienia Socjalnego jest – moim zdaniem – wielu Zaradnych, Odpowiedzialnych, Konsekwentnych, którzy chcą zmierzyć się i wyjść ze swoich zadłużeń. Trzeba tylko (a może aż?) tchnąć w Nich chęć autentycznej zmiany, stąd też nasz wspólny projekt.