Około godziny 14:30 dyżurny KM Policji otrzymał zgłoszenie o wypadku w miejscowości Janowo.
- Ze wstępnych ustaleń wynika, że 9-letnia dziewczynka wyjeżdżając na rowerze z posesji swoich rodziców wjechała wprost pod samochód dostawczy marki Iveco. Niestety, pomimo udzielonej pomocy medycznej i trwającej prawie 40 minut akcji reanimacyjnej dziecka nie udało się uratować. Przylot do Janowa helikoptera Lotniczego Pogotowia Ratunkowego okazał się daremny. Kierowca Iveco, mężczyzna w wieku lat 29, był trzeźwy. Policjanci na miejscu ustalają okoliczności i przyczyny wypadku – informuje nadkom. Maciej Daszkiewicz z Zespołu Prasowego KWP w Bydgoszczy.
- Nie jestem fachowcem z dziedziny wypadków. Przepracowałem jednak wiele lat w zawodowej straży pożarnej. Widziałem dziesiątki tego typu zdarzeń. Ten samochód musiał jechać przez wieś co najmniej 100 kilometrów na godzinę. Świadczy o tym bardzo długa droga hamownia. Ślady opon są wyraźnie odciśnięte w ciepłym asfalcie. W dodatku kierowca dostawczaka miał założone zimowe opony. W taki ciepły dzień wydłużyło to znacznie skuteczności hamowania. Przyczyny zdarzenia ustali Policja. Niestety dziecku nikt życia nie zwróci - dzieli się z nami swoimi odczuciami jeden z uczestników akcji ratunkowej.
Kolejny wypadek z udziałem dziecka miał miejsce w Bydgoszczy. Tym razem na szczęście nie zakończył się tragicznie. - O godzinie 15:00 Miejskie Stanowisko Kierowania PSP otrzymało informację o potraceniu 8-letniej dziewczynki. Do wypadku doszło na skrzyżowaniu ulic Sienkiewicza i Zduny. Dziecko wybiegło zza zaparkowanych samochodów wprost pod jadące auto. Kierowcą Toyoty Yaris była 45-letnia bydgoszczanka. Dziecko ma kilka otarć na plecach i rękach. Jego zdrowiu obecnie nic nie zagraża. Przytomną, lecz poturbowaną dziewczynkę odwieziono do jednego z bydgoskich szpitali – informuje oficer dyżurny PSP w Bydgoszczy, młodszy kapitan Aleksandra Starowicz.






