Ponad trzydziestu policjantów oraz łódź z płetwonurkami poszukiwało od rana 18-letniego Krzysztofa Sakwińskiego.
Krzysztof, uczeń VII LO, wyszedł z rodzinnego domu 28 listopada. Ma ciemne oczy, długie włosy i 180 cm wzrostu. Zabrał ze sobą śpiwór, wojskowy chlebak i plecak. Ubrany był czarną ocieplana kurtkę i spodnie moro. Na nogach miał buty typu „glany” a na głowie czapkę w kratkę. Wczoraj koło ulicy Smukalskiej mieszkańcy znaleźli w lesie prowizoryczny namiot zbudowany przez Krzysztofa. Były w nim osobiste rzeczy zaginionego, jedzenie, okulary i zapisany pamiętnik. Zdaniem policji, chłopiec mógł targnąć się na życie pod wpływem środków odurzających.
Małgorzata Sakwińska, mama licealisty, nie może zrozumieć dlaczego syn zdecydował się na ucieczkę.
- Krzysiek był wrażliwym romantykiem. Lubił samotność i chodzenie własnymi drogami. Myślę, że mógł się gdzieś zaszyć przed ludźmi. Zawsze miał ciągotki filozoficzne. Może chce w samotności przemyśleć swoją przyszłość? Nie tracimy z mężem nadziei. Nie dopuszczamy do siebie myśli, że synowi mogło stać się coś złego – opowiada ze łzami w oczach Małgorzata Sakwińska.
Od kilku dni chłopca poszukuje Biuro Detektywistyczne Krzysztofa Rutkowskiego. Znany łódzki detektyw poszukiwania rozpoczął od analizy danych zawartych na twardym dysku komputera Krzysztofa. Rutkowski przedstawił na konferencji prasowej w Hotelu „Pod Orłem” wyniki swoich dotychczasowych poszukiwań.
- Od rana policjanci z psami tropiącymi przeszukali pobliskie lasy. Owczarki straciły niestety trop przy pobliskich zabudowaniach. Jutro chcemy skierować do akcji naszych płetwonurków. Przeszukają dokładnie pobliski zbiornik elektrowni wodnej i koryto Brdy. Wyślemy na poszukiwania kolejną ekipę z psami. Chłopiec nie mógł oddalić się daleko od miejsca biwakowania - informuje na konferencji prasowej Krzysztof Rutkowski.
Jeśli ktoś zna miejsce pobytu bydgoszczanina, proszony jest o zadzwonienie pod numer alarmowy Policji lub nr detektywa 600 007 007.
Fot. Andrzej Muszyński / Gazeta Pomorska / Rutkowski Patrol
Krzysztof, uczeń VII LO, wyszedł z rodzinnego domu 28 listopada. Ma ciemne oczy, długie włosy i 180 cm wzrostu. Zabrał ze sobą śpiwór, wojskowy chlebak i plecak. Ubrany był czarną ocieplana kurtkę i spodnie moro. Na nogach miał buty typu „glany” a na głowie czapkę w kratkę. Wczoraj koło ulicy Smukalskiej mieszkańcy znaleźli w lesie prowizoryczny namiot zbudowany przez Krzysztofa. Były w nim osobiste rzeczy zaginionego, jedzenie, okulary i zapisany pamiętnik. Zdaniem policji, chłopiec mógł targnąć się na życie pod wpływem środków odurzających.
Małgorzata Sakwińska, mama licealisty, nie może zrozumieć dlaczego syn zdecydował się na ucieczkę.
- Krzysiek był wrażliwym romantykiem. Lubił samotność i chodzenie własnymi drogami. Myślę, że mógł się gdzieś zaszyć przed ludźmi. Zawsze miał ciągotki filozoficzne. Może chce w samotności przemyśleć swoją przyszłość? Nie tracimy z mężem nadziei. Nie dopuszczamy do siebie myśli, że synowi mogło stać się coś złego – opowiada ze łzami w oczach Małgorzata Sakwińska.
Od kilku dni chłopca poszukuje Biuro Detektywistyczne Krzysztofa Rutkowskiego. Znany łódzki detektyw poszukiwania rozpoczął od analizy danych zawartych na twardym dysku komputera Krzysztofa. Rutkowski przedstawił na konferencji prasowej w Hotelu „Pod Orłem” wyniki swoich dotychczasowych poszukiwań.
- Od rana policjanci z psami tropiącymi przeszukali pobliskie lasy. Owczarki straciły niestety trop przy pobliskich zabudowaniach. Jutro chcemy skierować do akcji naszych płetwonurków. Przeszukają dokładnie pobliski zbiornik elektrowni wodnej i koryto Brdy. Wyślemy na poszukiwania kolejną ekipę z psami. Chłopiec nie mógł oddalić się daleko od miejsca biwakowania - informuje na konferencji prasowej Krzysztof Rutkowski.
Jeśli ktoś zna miejsce pobytu bydgoszczanina, proszony jest o zadzwonienie pod numer alarmowy Policji lub nr detektywa 600 007 007.
Fot. Andrzej Muszyński / Gazeta Pomorska / Rutkowski Patrol





