Do rodzinnej tragedii doszło minionej nocy w jednym z domów w Starym Fordonie.
- W czasie rodzinnej imprezy z piątku na sobotę zabrakło alkoholu. Głowa rodziny, około 40-letni mężczyzna wraz córką udał się sklepu monopolowego przy ulicy Styki. Po pewnym czasie mężczyzna wrócił do domu. Krótko po tym opuścił ponownie mieszkanie. Przypuszczalnie zasłabł na klatce schodowej. Policję o znalezionych zwłokach powiadomiła rodzina denata. Przybyły na miejsce zdarzenia lekarz stwierdził zgon. Wstępne dochodzenie wyklucza możliwość udziału osób trzecich – informuje sierżant sztabowy Piotr Dudziak z biura prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Bydgoszczy.
Stary Fordon aż huczy od plotek.
- Słyszałem, że po zakupieniu butelki wódki mężczyzna wyszedł ze sklepu. W jego pobliżu doszło do szarpaniny z nieustalonymi osobnikami. Po powrocie do domu pokłócił się z żoną. Potem wypił duszkiem całą butelkę wódki. Następnie wyszedł z mieszkania. Prawdopodobnie zasłabł na klatce schodowej – mówi jeden ze znajomych denata.
- Znałem tego człowieka. Mieszkał na początku Altanowej. Czterdziestoparolatek, ojciec czwórki dzieci. Moim zdaniem nie nadużywał alkoholu. Ciężko pracował na utrzymanie rodziny. Słyszałem, że doszło do bójki koło sklepu monopolowego przy ulicy Styki. Podobno pobicie było przyczyną śmierci, ale może to tylko plotka. Szkoda chłopa. Więcej nic nie chcę mówić na ten temat – kończy swoją wypowiedź mieszkaniec ulicy Pielęgniarskiej.
- W czasie rodzinnej imprezy z piątku na sobotę zabrakło alkoholu. Głowa rodziny, około 40-letni mężczyzna wraz córką udał się sklepu monopolowego przy ulicy Styki. Po pewnym czasie mężczyzna wrócił do domu. Krótko po tym opuścił ponownie mieszkanie. Przypuszczalnie zasłabł na klatce schodowej. Policję o znalezionych zwłokach powiadomiła rodzina denata. Przybyły na miejsce zdarzenia lekarz stwierdził zgon. Wstępne dochodzenie wyklucza możliwość udziału osób trzecich – informuje sierżant sztabowy Piotr Dudziak z biura prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Bydgoszczy.
Stary Fordon aż huczy od plotek.
- Słyszałem, że po zakupieniu butelki wódki mężczyzna wyszedł ze sklepu. W jego pobliżu doszło do szarpaniny z nieustalonymi osobnikami. Po powrocie do domu pokłócił się z żoną. Potem wypił duszkiem całą butelkę wódki. Następnie wyszedł z mieszkania. Prawdopodobnie zasłabł na klatce schodowej – mówi jeden ze znajomych denata.
- Znałem tego człowieka. Mieszkał na początku Altanowej. Czterdziestoparolatek, ojciec czwórki dzieci. Moim zdaniem nie nadużywał alkoholu. Ciężko pracował na utrzymanie rodziny. Słyszałem, że doszło do bójki koło sklepu monopolowego przy ulicy Styki. Podobno pobicie było przyczyną śmierci, ale może to tylko plotka. Szkoda chłopa. Więcej nic nie chcę mówić na ten temat – kończy swoją wypowiedź mieszkaniec ulicy Pielęgniarskiej.




