Jedna sprawa z powództwa cywilnego dotycz dwóch prezydentów. Tym razem nie stoją jednak przeciwnych stronach.
Tomasz Mazur, bloger prowadzący stronę stopdombrowiczowi.pl został pozwany z powództwa cywilnego o znieważenie byłego prezydent Konstantego Dombrowicza. Jak wielu z nas pamięta poprzedni prezydent miał kilka zalet, ale jedną podstawową wadę - bardzo często się obrażał. Tym razem sędzia musiała rozstrzygnąć nie tylko, czy Konstanty Dombrowicz jest "chłopem z Ludowic", ale również czy żona bydgoskiego radnego dostała pracę w Ratuszu w uczciwy sposób. Janina Kondrusiewicz jest nie tylko administratywistą, ale również żoną bydgoskiego radnego i dyrektora Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego, Tadeusza Kondrusiewicza. W październiku 2010 roku zaczęła ubiegać się o stanowisko pomocy administracyjnej. O pracy dowiedziała się od znajomych, przeszła pomyślnie przez rozmowę kwalifikacyjną i po dwóch tygodniach dowiedziała się, że została przyjęta. Wcześniej pracowała na podobnym stanowisku w Urzędzie Wojewódzkim. Tomasz Mazur stwierdził, że to z pewnością nie jest przypadek.
Obecny prezydent Rafał Bruski pojawił się w sądzie w roli świadka. W jednym ze swoich wpisów Tomasz Mazur zarzucał byłemu prezydentowi brak gospodarności i obarczył go winą za potężne zadłużenie miasta. Rafał Bruski miał potwierdzić lub zaprzeczyć, czy te zarzuty są bezpodstawne. Prezydent przyznał, że gdy obejmował nowe stanowisko budżet miasta był w opłakanej sytuacji, że miasto zbliżało się niebezpiecznie do granicy ustawowego sześćdziesięcioprocentowego zadłużenia.
Sprawa została odroczona do 16 maja. Konstanty Dombrowicz nie pojawił się na sali rozpraw.
Obecny prezydent Rafał Bruski pojawił się w sądzie w roli świadka. W jednym ze swoich wpisów Tomasz Mazur zarzucał byłemu prezydentowi brak gospodarności i obarczył go winą za potężne zadłużenie miasta. Rafał Bruski miał potwierdzić lub zaprzeczyć, czy te zarzuty są bezpodstawne. Prezydent przyznał, że gdy obejmował nowe stanowisko budżet miasta był w opłakanej sytuacji, że miasto zbliżało się niebezpiecznie do granicy ustawowego sześćdziesięcioprocentowego zadłużenia.
Sprawa została odroczona do 16 maja. Konstanty Dombrowicz nie pojawił się na sali rozpraw.





