Dopiero po chwili okazało się, że są to tzw. funkcjonariusze w cywilu, a powodem zatrzymania było "niewykonywanie poleceń porządkowego" podczas meczu. Porządkowym okazał się być policjant w cywilu. Zatrzymany mężczyzna miał akredytację fotoreportera, z możliwością poruszania się po całym obiekcie. Ubrany po cywilnemu policjant, wydający polecenia nie posiadał żadnego odznaczenia, ani identyfikatora.
Zdaniem kibiców Zawiszy: Zrywanie flag, obojętnie jakich, przez policję jest niczym innym niż prowokacją wyczekującą określonego zachowania, czyli najlepiej stadionowej awantury. Tym razem się nie udało.


