środa, 16 lutego 2011 17:30

W Filharmonii Pomorskiej odbędą się dwa koncerty, poprowadzą je dyrygenci Kazimierz Kord i Fabián Panisello.
Gośćmi Filharmonii Pomorskiej będą wybitni muzycy: Kazimierz Kord, Patrycja Piekutowska oraz Fabián Panisello. Już w piątek (18.02) koncert poprowadzi maestro Kazimierz Kord. Jest on jednym z najwybitniejszych dyrygentów na świecie. Tego dnia będziemy mogli usłyszeć między innymi „Wstęp” i „Miłosną śmierć Izoldy” z dramatu muzycznego „Tristan i Izolda” Wagnera, „Adagietto” z V Symfonii cis-moll Mahlera oraz III Symfonię, zwana „Eroiką” Beethovena.
A już w następny piątek w filharmonii muzycy zagrają w hołdzie Fryderykowi Chopinowi. Koncert pt. „Młodzi kompozytorzy w hołdzie Fryderykowi Chopinowi”, został zorganizowany przez Europejskie Centrum Muzyki. Drugi koncert poprowadzi znakomity Fabián Panisello, dyrygent z Buenos Aires. Usłyszymy między innymi koncert skrzypcowy, w którym partie solowe zagra Patrycja Piekutowska. Jedna z najwybitniejszych polskich skrzypaczek.
Tekst
Agata Gryska
Zdjęcia
Miłosz Sałaciński
Ciemność. Bydgoska opera wypełniona po brzegi. Słychać głos Krzysztofa Materny, reżysera uroczystości, który mówi, że trwa cisza wyborcza, ale na szczęście nie dotyczy organizatorów Plus Camerimage. Podczas sobotniej gali zamknięcia uhonorowano zwycięzców wszystkich konkursów festiwalu. W srebrnej błyszczącej sukience imprezę prowadziła Magdalena Mołek.
Złota Żaba w Konkursie Głównym trafiła w ręce Jana Jakuba Kolskiego za film „Wenecja”. Dzieło jest oparte na prozie polskiego pisarza Włodzimierza Odojewskiego i opowiada historię chłopca, którego dzieciństwo przerywa wojna. Bohater marzył o wycieczce do Wenecji, ale zamiast wyjechać do Włoch, musiał schronić się w małej miejscowości u ciotki. Tam chłopiec tworzy własną Wenecję& Jury uznało ten film za dzieło skończone, impresjonistyczne, obdarzone atmosferą i wyjątkowo umiejętnie zrealizowane. W Konkursie Filmów Polskich wyróżniono „Różyczkę” w reżyserii Jana Kidawy-Błońskiego.
- Młode polskie kino ma się dobrze - mówił Joel Schumacher, przewodniczący jury w Konkursie Etiud Studenckich, którego nagroda również trafiła w ręce Polaka - Jakuba Gizy, autora zdjęć do filmu „Jutro mnie tu nie będzie”. - To historia trzech pokoleń kobiet, która jest tak skomplikowana, że nawet nie będę starał się jej wam wyjaśniać - żartował Joel Schumacher.
Dwukrotnie podczas tegorocznego Plus Camerimage triumfowali twórcy filmu „Animal Kingdom”, którzy zwyciężyli w konkursach Debiut Reżyserski i Debiut Operatorski.
Najlepszym wideoklipem okazała się niskobudżetowa produkcja do piosenki Kory „Zabawa w chowanego”, a Grand Prix w Konkursie Krótkometrażowych Filmów Dokumentalnych otrzymał film „Koniec lata”, którego autor wyznał na scenie, że pierwszą w życiu kamerę ukradł wujkowi. Złotą Żabę za długometrażowy film dokumentalny przyznano amerykańskim filmowcom za film „Restrepo”, który opowiada o żołnierzach amerykańskiej armii, którzy stacjonują w bazie w Afganistanie.
Jednak najwięcej emocji wzbudziły nagrody specjalne przyznane znanym i cenionym twórcom światowego kina.
- Pierwszy raz obejrzałem polski film dokładnie w tym samym momencie, kiedy pierwszy raz wziąłem LSD. To był „Taniec wampirów” Romana Polańskiego. Przestraszył mnie tak bardzo, że już nigdy nie zażyłem LSD, ale nie przestałem oglądać polskich filmów. Ta nagroda jest dla mnie wielkim zaszczytem - powiedział w swoim przemówieniu Chris Lebenzon, który odebrał nagrodę specjalną dla montażysty.
Plus Camerimage uhonorował też reżyserską pracę Joela Schumachera i dokonania Stuarta Craiga twórcy scenografii do takich, między innymi, filmów jak „Harry Potter” czy „Angielski pacjent”.
Kiedy na scenie pojawił się Michael Ballhaus, który odbierał nagrodę za całokształt twórczości, cała widownia powstała i odpowiedziała na jego przemówienie gromkimi oklaskami.
- Nie jestem dobry w wygłaszaniu zabawnych przemów - rozpoczął skromnie Michael Ballhaus. - Muszę przyznać, że mam szczęście do współpracowników, bo tworzenie filmu to praca zbiorowa. Jeśli masz szczęście, robisz dobry film, a jeszcze większym szczęściem jest zrobienie filmu, który osiąga sukces. Przez dziesięć lat zapraszano mnie do Łodzi, ale niestety miałem dużo pracy i musiałem odmówić. Teraz jestem w Bydgoszczy i życzę temu miastu wszystkiego najlepszego. Festiwal jest dla naszego środowiska najważniejszym wydarzeniem.
Na koniec imprezy na scenę zaproszono wszystkich wolontariuszy, którzy pracowali przy Plus Camerimage. Oni też otrzymali owacje na stojąco. Jako pierwsi powstali najważniejsi goście w loży VIP-ów.
- To był dla nas wyjątkowo ciężki rok - Marek Żydowicz, dyrektor festiwalu, nawiązał pod koniec gali zamknięcia do przeprowadzki z Łodzi do Bydgoszczy. - Uciekłem w podróż z ciepłego, zdawałoby się, domu, ponieważ nie chciałem być molestowany przez polityków. Dziękuję wszystkim. Taka jest właśnie Bydgoszcz. Ciepła i gościnna. W ciągu tego tygodnia przeprowadziłem wiele rozmów na temat przyszłości tego festiwalu i mam nadzieję, że będziemy mogli coś ciekawego wam zaproponować - zakończył Marek Żydowicz.
Dodaj tą stronę do swojego profilu...
Dodaj komentarz