Wojewódzka i Miejska Biblioteka Publiczna otworzyła swoje podwoje w ramach cyklu „Noc w bibliotece”.
Największą niespodzianką „Nocy w bibliotece” była możliwość obejrzenia niedostępnej na co dzień zbiorów Biblioteki Bernardynów. Zbiory woluminów należące do klasztoru bernardynów są najstarszym w mieście księgozbiorem. Jego początki sięgają schyłku XV w. Fundatorem ksiąg był biskup włocławski, Zbigniew z Oleśnicy. Za czasów króla Kazimierza Jagiellończyka zbiory trafiły do konwentu bernardynów. Znalazły się w nich księgi niezbędne były do pracy misjonarskiej i do sprawowania obrzędów kościelnych. Większość książek z Biblioteki Bernardynów została wydrukowana w XVI w. Dzieła tłoczone były między innymi w słynnych oficynach Krzysztofa Plantina z Antwerpi i Aledusa Manutiusa w Wenecji. Zachowało się też kilka najcenniejszych druków krakowskich z początku XVI w. O wartości Biblioteki Bernardynów nie decyduje tylko ilość zabytków sztuki drukarskiej. Najważniejszą cechą tej biblioteki jest jej przeszłość stanowiąca część historii miasta.
- Największą atrakcją była dla mnie możliwość zwiedzenia słynnej Biblioteki Bernardynów. W wędrówce przez niedostępną na co dzień część budynku towarzyszyli pracownicy placówki przebrani za mnichów. Ich strój składał się z długiego, brązowego habitu i naciągniętego na oczy kaptura. W czasie wędrówki przez stulecia w tle było słychać chorały gregoriańskie. Stwarzało to niepowtarzalną atmosferę i nastój tajemniczości. W programie był również pokaz introligatorski. Była to niepowtarzalna okazja do poznania kolejnych etapów pracy nad wtórną oprawą książki - dzieli się swoimi wrażeniami student Wojtek Lasota.
Większość książek biblioteki bernardynów pochodzi z zakupu i darowizn zakonników. Książki kupowano dzięki legatom dobrodziejów zakonu oraz datków mieszczan bydgoskich. W XVIII w. Bydgoszcz znalazła się w zaborze pruskim. To przesądziło o dalszych losach konwentu i jego biblioteki. W 1810 r. przeprowadzono na polecenie władz kościelnych spis księgozbioru, wykazywał 2400 pozycji.
- Z wycieczki jestem bardzo zadowolona. Po raz pierwszy mogłam zobaczyć bydgoskie „białe kruki”. Poza tym sali kinowej biblioteki obejrzałam film pt. "Tajemniczy ogród". Teatr "Kant” z MDK nr 5 wystawił multimedialną prezentację Romana Pleszyńskiego pt. "Podróże międzygwiezdne”. Na dziedzińcu zorganizowano kiermasz taniej książki, który cieszył się dużym powodzeniem. Na zakończenia „Nocy w Bibliotece” odbyła się "Potańcówka u Witolda". Niestety padający deszcz spowodował, że imprezę przeniesiono z dziedzińca pod dach .Gorące rytmy jednak sprawiły, że wszyscy bawili się świetnie - dzieli się swoimi wrażeniami emerytka Lidia Pielarska.
- Największą atrakcją była dla mnie możliwość zwiedzenia słynnej Biblioteki Bernardynów. W wędrówce przez niedostępną na co dzień część budynku towarzyszyli pracownicy placówki przebrani za mnichów. Ich strój składał się z długiego, brązowego habitu i naciągniętego na oczy kaptura. W czasie wędrówki przez stulecia w tle było słychać chorały gregoriańskie. Stwarzało to niepowtarzalną atmosferę i nastój tajemniczości. W programie był również pokaz introligatorski. Była to niepowtarzalna okazja do poznania kolejnych etapów pracy nad wtórną oprawą książki - dzieli się swoimi wrażeniami student Wojtek Lasota.
Większość książek biblioteki bernardynów pochodzi z zakupu i darowizn zakonników. Książki kupowano dzięki legatom dobrodziejów zakonu oraz datków mieszczan bydgoskich. W XVIII w. Bydgoszcz znalazła się w zaborze pruskim. To przesądziło o dalszych losach konwentu i jego biblioteki. W 1810 r. przeprowadzono na polecenie władz kościelnych spis księgozbioru, wykazywał 2400 pozycji.
- Z wycieczki jestem bardzo zadowolona. Po raz pierwszy mogłam zobaczyć bydgoskie „białe kruki”. Poza tym sali kinowej biblioteki obejrzałam film pt. "Tajemniczy ogród". Teatr "Kant” z MDK nr 5 wystawił multimedialną prezentację Romana Pleszyńskiego pt. "Podróże międzygwiezdne”. Na dziedzińcu zorganizowano kiermasz taniej książki, który cieszył się dużym powodzeniem. Na zakończenia „Nocy w Bibliotece” odbyła się "Potańcówka u Witolda". Niestety padający deszcz spowodował, że imprezę przeniesiono z dziedzińca pod dach .Gorące rytmy jednak sprawiły, że wszyscy bawili się świetnie - dzieli się swoimi wrażeniami emerytka Lidia Pielarska.



