Show summary Hide summary
Marcin Dorociński przyznaje, że propozycja zagrania Wokulskiego wywołała u niego mieszane uczucia — od lęku przed oczekiwaniami po silne wzruszenie podczas premiery. Aktor mówi o odpowiedzialności wobec poprzednich kreacji i o tym, jak doświadczenie życia zmieniło jego odczyt powieści Prusa.
Zaskoczenie i odpowiedzialność
Gdy reżyser Maciej Kawalski zaprosił go do nowej ekranizacji Lalki, Dorociński najpierw poczuł strach przed ciężarem oczekiwań. Wspomniał, że każdy widz ma w głowie inny obraz Wokulskiego — od lektur szkolnych po klasyczne adaptacje filmowe i serialowe.
Po roli w Lalce Dorociński przyznał, że oglądał serial Netflixa i bał się oczekiwań
30 września 2026: prognozy astrologiczne dla wszystkich znaków

Grać postać, w której wcześniej wcielali się m.in. Mariusz Dmochowski czy Jerzy Kamas, to — jak mówi aktor — duże zobowiązanie. Mimo tego zdecydował, że warto podjąć wyzwanie: „Kiedy, jeśli nie teraz?” — przyjmując, że kolejna okazja może pojawić się dopiero za długie lata.
Lektura z młodości versus doświadczenie dorosłego
Jako uczeń Dorociński nie uchwycił wszystkich niuansów powieści. Z tamtego okresu pamiętały mu się bardziej fragmenty dotyczące wspomnień Rzeckiego czy relacje z wojny niż psychologiczne zmagania głównego bohatera.
Ponowne czytanie Prusa i lektura scenariusza Macieja Kawalskiego zmieniły jego spojrzenie. Teraz, tłumaczy, lepiej rozumie ambicje, uczuciowe rozterki i samotność tego człowieka. Na premierze w Teatrze Wielkim — wspomina — poczuł się przytłoczony splendorem i uwagą, co sprawiło, że utożsamił się z postacią: według niego w Wokulskim jest 100 proc. jego samego.
Do kogo skierowany jest film?
Dorociński podkreśla, że ciekawi go, jak adaptację przyjmą młodzi widzowie — w tym jego dzieci — oraz przedstawiciele starszych pokoleń. Chce, by film przemówił do widzów uniwersalnymi wartościami: pracowitością, przyjaźnią i doświadczeniem wielkiej miłości.
Przypomina też, że przyjaźń może oznaczać akceptację decyzji, nawet jeśli ktoś się z nimi nie zgadza — wskazując na relację między Wokulskim a Rzeckim, którą w obrazie wzmacnia postać grana przez Marka Kondrata. Z drugiej strony liczy na opinie osób w różnym wieku: od nastolatków po swoją osiemdziesięcioczteroletnią mamę, która w pamięci ma serial z Jerzym Kamasem.
Przygotowania i materiały źródłowe
Dorociński nie wracał do adaptacji Hasa i Bera przed zdjęciami — zdecydował się obejrzeć je dopiero po zakończeniu zdjęć. Zdjęcia do nowej Lalki rozpoczęły się 20 lipca 2025 r. w Pałacyku Sobańskich przy Alejach Ujazdowskich, a ostatnie ujęcia zrealizowano w Łodzi 20 grudnia.

W okresie świątecznym w telewizji pokazywane były zarówno wersja Bera, jak i film Hasa, a aktor zdążył też obejrzeć na Netfliksie adaptację Pawła Maślony, którą ocenił pozytywnie.
Rozmowy z twórcami i spojrzenia na tę samą historię
Pieniąc entuzjazm wobec różnych przeróbek, Dorociński opisał, że natychmiast dzwonił do Pawła Maślony i do Tomka Schuchardta. Myślał nawet, by wspólnie z nimi udzielać wywiadów, pokazując różne interpretacje tej samej postaci. Dla niego warto, by dyskusja o Lalce trwała — to powieść, która przetrwała próbę czasu.
Kariera zagraniczna i zakorzenienie w Polsce
Aktor odnotowuje, że gra w międzynarodowych projektach — przypomniał pobyt na premierze Mayday w Nowym Jorku na początku września — i ceni takie doświadczenia. Zagrał tam w dwóch językach obcych i udzielał wywiadów po angielsku.
Jednak podkreśla, że traktuje pracę za granicą jako wartościowy dodatek. Jego zdaniem najlepszą reprezentacją kraju jest właśnie osobiste zaangażowanie na międzynarodowej scenie, ale miejsce, w którym czuje się potrzebny, pozostało w Polsce.
Los Angeles? Krótka odpowiedź
Na pytanie, czy zamierza przenieść się z Warszawy do Los Angeles, odpowiedział jednym słowem: Pomidor.











