Show summary Hide summary
Szef MSZ Radosław Sikorski ostro skrytykował prezydenta Karola Nawrockiego za prowadzenie polityki zagranicznej odbiegającej od stanowiska rządu, nazywając ten rozdźwięk naruszeniem konstytucji. Jako kluczowy zarzut wskazał brak bezpośredniego odniesienia do Ukrainy w wystąpieniu prezydenta podczas 81. sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ.
Brak wzmianki o Ukrainie w przemówieniu ONZ
Nawrocki w Nowym Jorku mówił o bezpieczeństwie Polski, skutkach polityki Rosji, przyszłości ONZ, demografii, migracji i nowych technologiach. W oficjalnym zapisie udostępnionym przez Kancelarię Prezydenta nie pojawia się jednak nazwa Ukraina.
30 września 2026: prognozy astrologiczne dla wszystkich znaków
Wstępne ustalenia prokuratury ws. śmierci żołnierza w jednostce wojskowej

Sikorski określił to jako poważne przeoczenie. „Zabrakło Ukrainy, to bardzo dziwne. Pojawiły się elementy ideologiczne niezwiązane z tematem obrad, ale taką mamy urodę naszego życia politycznego” — mówił w TVP Info.
Konstytucyjny wymiar sporu
Minister spraw zagranicznych postawił diagnozę o konsekwencjach politycznego rozjazdu. Jego zdaniem rozbieżność między stanowiskiem prezydenta a linią rządu osłabia pozycję Polski na arenie międzynarodowej.
Sikorski powtórzył swoje zdanie w ostrym sformułowaniu: „To jest niefortunne: to, że mamy taki rozdźwięk, jest złamaniem konstytucji. Pan prezydent powinien reprezentować politykę zagraniczną rządu, nawet gdy się z nią nie zgadza.”
Konstytucja wskazuje w art. 146 ust. 1, że Rada Ministrów prowadzi politykę wewnętrzną i zagraniczną, a w art. 133 prezydent reprezentuje państwo i „w zakresie polityki zagranicznej współdziała z Prezesem Rady Ministrów i właściwym ministrem”.
Rosja, dezinformacja i wewnętrzne nastroje
Sikorski przyznał, że Nawrocki dostrzega zagrożenie ze strony Moskwy, ale zarzucił mu jednocześnie wykorzystywanie antyukraińskich nastrojów do budowania poparcia. „Jestem przekonany, że pan prezydent widzi zagrożenie ze strony Rosji, ale na sentymentach sterowanych z zewnątrz przeciwko Ukrainie próbuje zwiększać swoje poparcie” — oświadczył minister.

Szef MSZ zwrócił także uwagę na aktywność dezinformacyjną z Rosji w Polsce. Według niego trwa kampania mająca zdyskredytować Ukraińców i Unię Europejską; w kontekście tej narracji Sikorski przywołał ostatnie słowa Siergieja Ławrowa, który nazwał UE „IV Rzeszą”.
Druga amerykańska baza i polityczna rywalizacja o zasługi
W rozmowie poruszono również temat planów stałej obecności wojsk USA w Polsce. Sikorski potwierdził trwające rozmowy o utworzeniu drugiej bazy i podkreślił, że w tej sprawie istnieje szeroki konsensus: rząd, opozycja i prezydent widzą wartość dłuższej amerykańskiej obecności.
Jednocześnie minister zaznaczył różnicę w postrzeganiu zagrożenia przez Polskę i Stany Zjednoczone, wynikającą m.in. z odmiennych uwarunkowań geograficznych. „Stany Zjednoczone mają unikalną pozycję geostrategiczną, bo są oddzielone od rywali wielkimi oceanami. Ich percepcja zagrożenia jest zupełnie inna od naszej” — mówił.
Na pytanie, czy obóz prezydencki będzie rościł sobie zasługi za ewentualne decyzje dotyczące bazy, Sikorski odpowiedział ostro: „Ja się w taką małostkową rozgrywkę partyjniacką nie będę mieszał, to jest sprawa bezpieczeństwa Polski. Polacy by nam nie wybaczyli, gdybyśmy wokół tej sprawy uprawiali politykę partyjną. Rząd nie będzie takich rzeczy robił.”
Szerszy kontekst bezpieczeństwa
Minister przypomniał także o rosyjskich działaniach poza Europą, wskazując na przypadki zamachów i spiski wymierzone w cele za granicą. „Rosjanie atakują nie tylko w Europie. Odkryto spisek, który miał doprowadzić do płatnego morderstwa w USA” — podkreślił.
Dla Sikorskiego kluczowe jest, by polityka zagraniczna kraju była spójna. Jego zdaniem publiczne różnice pomiędzy urzędami najwyższego szczebla utrudniają budowanie wiarygodnej pozycji Polski wobec partnerów i przeciwników.











