Show summary Hide summary
Od 30 września widzowie mają do wyboru dwie adaptacje “Lalki”: serial Pawła Maślony, dostępny globalnie na Netflixie, oraz kinową wersję Macieja Kawalskiego, która właśnie wchodzi do kin. W artykule ostrzegamy jednak — pojawią się istotne informacje fabularne, mogące ujawnić kluczowe zwroty akcji.
Marcin Dorociński i nowy Wokulski
W kinowej opowieści Dorociński stworzył postać, którą recenzenci określają jako jedną z najbardziej przystępnych interpretacji Stanisława Wokulskiego. To bohater sprawny fizycznie i przedsiębiorczy, momentami wyraźnie oddalony od portretu z książki — bywa bezwzględny w starciu, potrafi walczyć z bronią, a nawet sięgnąć po nóż.
Obie Lalki zasługują na szacunek — nim Putin wyśle nas na Syberię
Program Ceny Paliw Niżej wraca. Prezydent przedstawił zmiany

Filmowa wersja podkreśla, że 300 tysięcy rubli, które Wokulski przywozi do Warszawy, zdobył własnym ryzykiem. Jednocześnie Dorociński pokazuje też wrażliwą stronę postaci: mężczyznę sparaliżowanego widokiem ukochanej, który traci pewność siebie wobec arystokratki. Ta dwuznaczność działa na korzyść roli — łączy aktywność z idealizmem.
Dwukrotnie Izabela Łęcka
Różnice w ujęciu Izabeli są jedną z najbardziej rozpoznawalnych osi porównań. W serialu rolę tę gra Sandra Drzymalska — bardziej współczesna, niezależna i obdarzona silniejszą sprawczością; w ostatnich odcinkach jej postać podejmuje radykalne decyzje, angażuje się w pomoc mieszkańcom biedniejszych dzielnic i przechodzi przemianę, która odcina ją od dotychczasowej arystokratycznej tożsamości.
Z kolei w kinowej adaptacji Kamila Urzędowska trzyma się bliżej literackiego wzorca — wyraża pragnienie niezależności i sprzeciw wobec ojcowskiego systemu wartości, choć robi to bardziej zdawkowo niż jej serialowa odpowiedniczka.
Silne role drugoplanowe
W filmie Kawalskiego jedną z gwiazd wątku jest prezesowa Zasławska, grana przez Maję Komorowską. Aktorka oddaje dramat kobiety, która z powodów klasowych odrzuciła miłość, a potem ponosi konsekwencje tej decyzji. W obrazie padają odwołania literackie — cytaty, które podkreślają, że utracona miłość potrafi zniweczyć sens działań całego życia.
Równie mocne wrażenie robi w kinie postać swatki Meliton (Agata Kulesza) — to właśnie jej bezpośredniość i komiczne pointy nadają filmowi żywiołowy rytm. W serialu natomiast swoje momenty ma Magdalena Cielecka jako adwokatka Wokulskiego oraz plejada innych wyrazistych kreacji, które budują teatralną, często intensywną dramaturgię.
Rozszerzone wątki społeczne i feministyczne
Twórcy serialu postanowili rozwinąć w powieściowe tło elementy społecznego konfliktu. Wśród nowych motywów pojawia się wątek pisma sufrażystek „Bluszcz”, którego kierownictwo w serialu powierzono postaci Elizy Orzeszkowej w wykonaniu Agnieszki Grochowskiej. Dzięki temu Łęcka zyskuje bardziej wyraźny feministyczny profil — chce pisać i w razie potrzeby ratować pismo jako inwestorka.

Maślona, razem z Pawłem Demirskim i innymi współautorami, przekształcił też postać Rzeckiego, nadając mu ludowe korzenie. Podobnie Marianna otrzymuje rozbudowaną, traumatyczną ścieżkę: od przeżyć wykorzystywania i przemocy do partnerstwa w prowadzeniu sklepu u boku Ignacego.
Różne tonacje — dramat, komizm, kryminał
Choć oba projekty czerpią z tego samego źródła, ich tonacje różnią się zdecydowanie. Kawalski skłania się ku klasycznej, mocnej opowieści z elementami melodramatu i intensywnością postaci. Maślona natomiast w serialu łączy kostiumową oprawę z elementami kryminału, intryg i czarniejszego humoru — co daje możliwość przekształcenia ostrych emocji w momenty oczyszczającego komizmu.
W obu wersjach pojawiają się też obsady pełne znanych nazwisk: w filmie błyszczy Andrzej Seweryn, a obok niego występują m.in. Krystyna Janda i Jan Englert. W serialu natomiast wyróżniają się między innymi Piotr Adamczyk, Jacek Braciak, Andrzej Chyra, Dawid Ogrodnik, Cezary Żak, Maciej Stuhr i Paweł Wilczak. Różne style aktorskie i reżyserskie sprawiają, że każdy projekt ma własny ciężar gatunkowy.
Co to oznacza dla widza i kultury
Obie adaptacje zdają się dopełniać — każda otwiera inne pole interpretacji powieści Prusa. Na Netflixie serial Pawła Maślony szybko trafił do światowego zestawienia i w drugim tygodniu po premierze zajmował 7. miejsce wśród seriali nieanglojęzycznych. To pokazuje, że odświeżone podejścia mogą przyciągnąć nowych odbiorców.
Co ważne, między twórcami nie musi panować antagonizm. Marcin Dorociński, który gra Wokulskiego w filmie Kawalskiego, obejrzał serial konkurencji i zadzwonił, by pogratulować — gest, który w branży dawniej był normą, dziś robi wrażenie wyjątku. Możliwe, że oba projekty zachęcą więcej osób do sięgnięcia po książkę i dyskusji o klasyce w nowych odsłonach.
Różne wersje „Lalki” pokazują, że adaptacje mogą koegzystować: jedne akcentują wątek społeczny, inne koncentrują się na romansie i emocjach. Dla widza to szansa na porównanie interpretacji i wybór tego, co odpowiada mu najbardziej — a dla kultury dowód, że klasykę można reinterpretować bez konieczności wykluczania innych.











