Show summary Hide summary
PGE Wybrzeże Gdańsk sprawiło niespodziankę, wygrywając na wyjeździe z niemieckim VfL Gummersbach 38:34 w pierwszej kolejce Ligi Europejskiej EHF. Dla klubu, który wrócił do europejskich pucharów po 25 latach, wynik ma znaczenie historyczne i przyciągnął uwagę zarówno ekspertów, jak i bukmacherów.
Sensacja podkreślona kursami bukmacherskimi
Spotkanie w Niemczech było postrzegane jako jednostronne przed pierwszym gwizdkiem. Kursy na wygraną gospodarzy były zdecydowanie faworyzujące — na zwycięstwo Wybrzeża można było postawić przy kursie sięgającym nawet 17. Mimo to gdańszczanie zagrali mecz życia i wrócili z cennym zwycięstwem.
W wypadku w Jurkowie zginął ks. Stanisław Opocki, krajowy duszpasterz Romów
Polska 2050: Śliz przedstawia strategię wobec Hołowni, uchylenia immunitetu i nadchodzących wyborów

Co przesądziło o triumfie Wybrzeża
Kluczowy okazał się udany początek. Zespół szybko objął kilka trafień przewagi i utrzymał ją, pomimo że gospodarze odrabiali straty pod koniec pierwszej połowy. Po przerwie Wybrzeże nie pozwoliło już na odwrócenie losów spotkania.
Szymon Wleklak, pracownik klubu i statystyk, wskazał na spokój oraz dojrzałą grę zespołu jako najważniejsze elementy. W obronie i w bramce przy dobrej skuteczności kolegów wyróżnił się Mateusz Zembrzycki. Ważny wkład dali także skrzydłowi: Mikołaj Czapliński zdobył osiem bramek, a Filip Michałowicz siedem.
Niemcy mieli silny skład, ale nie wszystko zagrało
Przed meczem wyraźna była różnica w sile i budżetach obu drużyn. Gummersbach dysponuje składem z doświadczonymi zawodnikami, a w minionym sezonie Bundesligi zajął wysokie, czwarte miejsce. Wśród jego graczy jest m.in. Alex Dujszebajew.
Mimo to VfL nie wystawił pełnego składu — zabrakło m.in. Kaya Smitsa — i nie w każdym fragmencie meczu potrafił zdominować rywala. Największym zagrożeniem okazał się Nikola Roganović, który zdobył dziewięć bramek i często ciągnął grę gospodarzy.
Reakcje na trybunach i poza nimi
Na trybunach panowała intensywna atmosfera. Kibice Gummersbach mocno dopingowali, a w trakcie meczu dało się słyszeć pretensje do sędziów. Po ostatnim gwizdku jednak część fanów podeszła do gości, by pogratulować wyniku — gest, który Wleklak określił jako dowód klasy.

Również ławka Wybrzeża bardzo przeżywała to spotkanie. Zdaniem klubowego statystyka zaangażowanie rezerwowych i sztabu miało istotny wpływ na końcowy wynik.
Nie przypadek — proces odbudowy i rola trenera
Wybrzeże to dziś już nie ten sam zespół sprzed kilku lat. Klub przechodził trudniejszy okres, walcząc o utrzymanie, ale systematyczne postępy są widoczne. W ostatnich sezonach zespół plasował się kolejno na piątym, szóstym, a w historycznym podejściu zajął trzecie miejsce i zagrał w finale Pucharu Polski.
Wleklak podkreśla, że zatrudnienie trenera Patryka Rombla było przełomowe. Rombel, wcześniej selekcjoner reprezentacji Polski, porządkował pracę w klubie i poprawił zgranie drużyny. Po początkowych trudnościach zespół zaczął zbierać efekty w postaci zwycięstw, a wyjazdowa wygrana w Gummersbach jest kolejnym dowodem tej pracy.
Znaczenie dla polskiej piłki ręcznej
Dla klubu, który po ćwierćwieczu wrócił na europejskie areny, wynik ma wagę symbolu. Wleklak ocenia, że zwycięstwo może być kamieniem milowym nie tylko dla Wybrzeża, lecz także dla szerszego środowiska polskiej piłki ręcznej.
Po takim występie wartość niektórych zawodników gdańskiej drużyny może wzrosnąć, a sam klub zyskać większe rozpoznanie w europejskich pucharach.












