Show summary Hide summary
<pSaudyjskie petrodolary, które w ostatnich latach przekształcały krajobraz międzynarodowego sportu, zaczynają wycofywać się z kolejnych projektów — od golfa po snooker, tenis i Formułę 1. Barry Hearn, wieloletni promotor sportowy, uważa, że decyzje te mają konsekwencje daleko wykraczające poza pojedyncze imprezy.
Dlaczego fundusze PIF zaczęły ustępować?
Centralnym graczem w tych przemianach jest Public Investment Fund (PIF), państwowy fundusz Arabii Saudyjskiej, którym kieruje otoczenie księcia Mohammeda bin Salmana. PIF — określany w tekście jako wart około biliona funtów — przez lata zasilał kosztowne inicjatywy sportowe. W połowie kwietnia fundusz ograniczył czteroletnie finansowanie projektu LIV Golf, wart 4 mld funtów.
W wypadku w Jurkowie zginął ks. Stanisław Opocki, krajowy duszpasterz Romów
Polska 2050: Śliz przedstawia strategię wobec Hołowni, uchylenia immunitetu i nadchodzących wyborów

W oświadczeniu PIF czytamy, że „znaczące inwestycje wymagane przez LIV Golf w dłuższym okresie nie są już zgodne z aktualną fazą strategii inwestycyjnej PIF. Decyzja została podjęta w świetle priorytetów inwestycyjnych PIF i bieżącej sytuacji makroekonomicznej”. Fundusz dodał, że pozostaje aktywny na arenie międzynarodowej, lecz w innej formule.
Barry Hearn oceniał sytuację oszczędnie, mówiąc, że LIV był „źle pomyślany od pierwszego dnia, źle zrealizowany od drugiego i nieuchronnie przeszedł do historii całkiem szybko”. Dla Hearna skala wycofywania środków jest efektem wewnętrznej kalkulacji: saudyjscy decydenci zaczęli pytać, ile z inwestycji rzeczywiście przynosi wymierne zyski.
Projekty, które ucierpiały
Efekty cięć widać natychmiast. Z rodzącego się ruchu LIV Golf został zaledwie epilog — Hearn podsumował go krótko: „Przyszli, zobaczyli, przegrali”.

Również w snookerze pojawiły się konsekwencje: przerwano 10‑letnią umowę World Snooker Tour z ministerstwem sportu Arabii Saudyjskiej dotyczącą turnieju Saudi Arabia Snooker Masters. Impreza, zapowiedziana jako jedna z najbogatszych poza mistrzostwami świata (pula 2,3 mln funtów, z 0,5 mln dla zwycięzcy), miała przyspieszyć rozwój dyscypliny w regionie.
W innych sportach sytuacja jest mieszana. Wyścig Formuły 1 w Arabii Saudyjskiej został odwołany, ale planowany powrót ma nastąpić w przyszłym roku. Z kolei tenisowe finały WTA odbywały się w Rijadzie od 2024 r. w ramach umowy z PIF, a od 2028 r. kraj ma być gospodarzem jednego z turniejów Masters 1000. Next Gen ATP opuścił już Dżuddę przedwcześnie, mimo pięcioletniej umowy.
Głośne inwestycje i ich korekty
Saudyjscy inwestorzy nie ograniczali się do turniejów. W planach jest organizacja Mistrzostw Świata w piłce nożnej w 2034 r., z ok. 15 stadionami, w tym 11 nowych obiektów. Już pojawiły się sygnały, że pierwotne projekty stadionów będą przeglądane ze względu na koszty, a jedna ze spółek PIF — Roshn Group — poszukiwała prywatnych partnerów dla stadionu związanego z Aramco.
PIF jest także większościowym właścicielem Newcastle United. Mimo ogromnych zasobów fundusz nie wydawał tyle co niektórzy inni właściciele klubów na świecie, częściowo z racji regulacji finansowych. W piłce saudyjskiej grupa wcześniej kontrolowała kilka klubów Pro League, w tym Al‑Nassr, a ostatnio zapowiedziano sprzedaż 70% udziałów w Al‑Hilal — sygnał, że portfel piłkarski może zostać przebudowany.
Rola Turkiego Al‑Sheikha i rynek bokserski
Wśród kluczowych postaci saudyjskiego sportu wyróżnia się Turki Al‑Sheikh, stojący na czele General Entertainment Authority. Hearn nazywa go wpływową osobistością „bardzo bliską księciu”. Al‑Sheikh był powiązany z organizacją bokserską, zakupami klubów i widowiskowymi eventami: turniejem Six Kings Slam z rekordową nagrodą 6 mln dol. dla zwycięzcy czy przyznaniem krociowych nagród w snookerze za tzw. „złotą bilę”.
Zmiany w boksie były wyraźne — pojawiła się nowa inicjatywa Zuffa Boxing, współtworzona przez Turkiego Al‑Sheikha i Dana White’a, która pozyskała zawodników z obozu Matchroom. Hearn przyznaje, że jego promotorstwo straciło kilku pięściarzy na rzecz nowego projektu i że kontrakty oferowane przez saudyjskich inwestorów bywają trudne do przebicia: „Po co? Nie wiem… oni w gruncie rzeczy licytują się sami ze sobą”.
Co dalej dla sportu sponsorowanego przez Saudyjczyków?
W perspektywie krótkoterminowej eksperci ds. bezpieczeństwa wyrażali obawy, że eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie zwiększa ryzyko dla saudyjskiej strategii społeczno‑ekonomicznej, w tym sportowej. Artykuł przypomina też o innych wydarzeniach, które zaburzyły plany, jak przeniesienie Zimowych Igrzysk Azjatyckich z Trojeny do Kazachstanu oraz odwołanie niektórych imprez.
Hearn pozostaje jednak umiarkowanie optymistyczny: nie widzi powodu do paniki, o ile nadal będą napływać środki. Jego przesłanie jest proste — sportowcy i organizatorzy przyjmują oferty, które realnie zmieniają ich życie. Dla wielu z nich to trudny wybór między bezpieczeństwem finansowym a długofalowymi konsekwencjami reputacyjnymi.
Konsekwencje dla widza i branży
Wycofywanie się części inwestycji oznacza większą niepewność przy planowaniu długoterminowych projektów, mniejsze budżety na wydarzenia i rewizję ambicji infrastrukturalnych. Dla kibiców może to przełożyć się na mniejszą liczbę spektakularnych gal, zmianę lokalizacji turniejów i przesunięcia terminów.
Ostatecznie pytanie brzmi, czy Arabia Saudyjska nadal będzie traktować sport jako narzędzie polityki i budowy wizerunku, czy też skupi się na selektywnym, bardziej dochodowym zaangażowaniu. Jak zauważa Hearn, dopóki pieniądze płyną, współpraca będzie możliwa — ale sposób, w jaki będą wydawane, może się zmienić na trwale.












