Show summary Hide summary
Pod stadionem przed meczem ze Szwecją pada pytanie prostsze niż taktyka selekcjonera: “Kto wygra?”. Odpowiedź wśród kibiców brzmi coraz ciszej — niewielu wierzy, że obecne kierownictwo kadry odwróci trend. Spór o przyszłość trenera koncentruje się teraz na tym, co konkretnie zawiodło i kto za to odpowiada.
Gdzie tkwi problem w pracy trenera?
W centrum krytyki znajduje się Jan Urban. Jego decyzje personalne i taktyczne nie przekładają się na stabilne wyniki. Znane są przypadki stawiania na piłkarzy poza formą oraz eksperymentów, które wprawdzie czasem wypalają, lecz równie często są szybko porzucane.
Prywatne kapsuły zamiast kuszetek wywołały podziały wśród miłośników kolei
Andrzej Wajda uznawany za filar III Rzeczypospolitej

To rodzi pytanie o konsekwencję. Gdy selekcjoner postawił na Przemysława Frankowskiego na lewej obronie i to poszło, zamiast kontynuować, zmienił ustawienie. Inna częsta bolączka to wystawianie zawodników, którzy na co dzień nie grają lub zawodzą — rzadko prowadzi to do poprawy.
Urban otwarcie bagatelizował też rolę niektórych sparingów, mówiąc, że mecze z Ukrainą czy Nigerią miały być rozgrywane przez piłkarzy “bez pełnego zaangażowania”. Takie podejście spotkało się z krytyką, bo selekcjoner powinien wymagać profesjonalizmu podczas każdego zgrupowania.
Do tego dochodzą praktyczne błędy organizacyjne: brak wykorzystania możliwości obserwacji potencjalnych rywali na mundialu — PZPN proponował wyjazd, na który selekcjoner nie odpowiedział — oraz decyzja o dłuższym urlopie zamiast aktywnej pracy w terenie.
Jak decyzje PZPN ograniczyły pole manewru?
Sprawa ma też wymiar organizacyjny. Gdy kilka miesięcy temu większość opinii publicznej poparła zatrudnienie Urbana, prezes PZPN Cezary Kulesza spełnił tę wolę. Po porażce w finale baraży kontrakt Urbana został przedłużony — decyzja, która dziś wygląda na kłopotliwą dla związku.

Taka sytuacja utrudnia reakcję. Krytyka, że częste zmiany selekcjonerów szkodziły kadrze, traci dziś moc, bo obecne problemy wynikają w części z decyzji o stabilizacji stanowiska. Kto więc ponosi główną odpowiedzialność — zarząd, trener czy obie strony?
Już teraz w mediach pojawia się nazwisko, które w razie zmiany na stanowisku selekcjonera byłoby naturalnym kandydatem: Jerzy Brzęczek. Jego ewentualny powrót oznaczałby konieczność rezygnacji z prowadzenia młodzieżówki, która jest bliska awansu na mistrzostwa Europy. To trudna decyzja — zdegradować jeden projekt, by ratować drugi?
W dodatku Urban w większości zgrupowań sięgał po młodych graczy — najpierw powołał czterech, potem dołożył kolejnych trzech — ale w meczach wykorzystał zaledwie dwóch. To rodzi kolejne pytania o spójność planu rozwoju kadry.
Możliwy plan naprawczy: prostsze kroki, realne efekty
Pomimo kłopotów, kadra wciąż ma szansę wrócić na lepsze tory. Nie potrzeba rewolucji, a kilku prostych zmian powtarzalnych przez każdego selekcjonera.
Przede wszystkim: grać zawodnikami na ich nominalnych pozycjach i sięgać po tych, którzy aktualnie prezentują formę. Mniej kombinowania z ustawieniami, zwłaszcza w obronie, które często już zawiodły. Więcej jasnych komunikatów i konstruktywnej energii zamiast publicznego podkreślania niedostatków kadrowiczów.
To podstawy. Jeśli drużyna zacznie je realizować, rezultaty nie muszą pojawić się od razu, ale trudniej będzie o kolejny spadek jakości. I to jest dziś najważniejsze pytanie: czy selekcjoner potrafi wrócić do tej prostoty, którą oczekiwano, zatrudniając go jako kogoś, kto ma przywrócić normalność?












