Show summary Hide summary
Delegacja z USA przyjechała do Polski na dwudniową wizytę, by ocenić lokalizacje pod ewentualne stałe bazy wojskowe — poinformował wiceszef MON Paweł Bejda w rozmowie w RMF24. Jak zaznaczył, ostateczne decyzje dotyczące liczby i lokalizacji obiektów zapadną w ramach struktur NATO, a Polska przygotowuje się do poniesienia kosztów infrastruktury.
Inspekcja potencjalnych lokalizacji i rola NATO
Amerykańska delegacja przegląda przedstawione przez stronę polską propozycje miejsc przeznaczonych pod stałe bazy. Bejda podkreślił, że póki nie zapadną wiążące ustalenia, nie można mówić o sukcesie.
Magdalena Fręch wygrała w trzech setach — wybitna reakcja Polki w Chinach
Czy Kasia Cichopek pogratulowała Marcinowi Hakielowi kolejnego dziecka? On odpowiada

Decyzja, czy powstanie jedna baza, czy kilka, ma być zgodna z potrzebami i procedurami sojuszu. Wiceszef MON wyjaśnił, że wybór będzie powiązany z systemem operacyjnym NATO oraz z oceną zdolności i wymagań wojskowych.
Polska ma finansować budowę i utrzymanie planowanej infrastruktury. Bejda ocenił nakłady na poziomie rzędu kilkunastu miliardów złotych, które mają pokryć przygotowanie obiektów dla żołnierzy i ich rodzin.
Skala planowanej obecności i harmonogram
Wiceszef resortu obrony mówił o docelowej liczbie sił: około 5 tys. żołnierzy stacjonarnie oraz do 10 tys. w schemacie rotacyjnym. To jednak wymaga czasu.

Bejda podkreślił, że nie chodzi o szybką budowę w ciągu roku czy dwóch. Konieczne jest stworzenie trwałej infrastruktury, dlatego realnym terminem jest rok 2030, jeśli prace potoczą się sprawnie.
Dlaczego Polska chce takich baz
Wiceszef MON zaznaczył, że współpraca ma wymiar obustronny: Polska stara się być rzetelnym partnerem, a Stany Zjednoczone mają swoje interesy, które chcą zabezpieczyć na terenie kraju.
O tym, jakie formacje i w jakim charakterze będą stacjonować w Polsce, zdecyduje NATO — dodał Bejda.
Rosja znów atakuje Ukrainę
W dniu wizyty delegacji z USA Rosja przeprowadziła kolejne ataki na Ukrainę. Rządowe Centrum Bezpieczeństwa rozesłało alerty do mieszkańców województw lubelskiego i podkarpackiego, a Dowództwo Operacyjne SZ zdecydowało o poderwaniu myśliwców.
Bejda ostrzegł, że wraz z nadchodzącą zimą nasilenie operacji może się zwiększyć. Według niego Rosja dąży do maksymalnego nacisku, by zmusić Ukrainę do ustępstw.
Wiceszef MON wskazał też na rosnącą liczbę działań poza typowym polem bitwy. Jak powiedział, obserwujemy już wojnę hybrydową i testowanie zdolności wojskowych — działania, których intensywność może wzrastać.
Skala i tempo decyzji dotyczących amerykańskiej obecności w Polsce będą zależały od ustaleń sojuszniczych oraz odtempa budowy potrzebnej infrastruktury. W tle pozostaje zaostrzające się bezpieczeństwo regionalne związane z agresją na Ukrainę.












