Show summary Hide summary
Wiceminister rozwoju i technologii Michał Jaros zapowiedział surowe działania wobec osób, które – jak podkreślił – mogły wykorzystać swoją pozycję przy rozdziale pomocy popowodziowej. Sprawa dotyczy 4,5 mln zł, które trafiły do trzech firm z jednego regionu i wzbudziła wątpliwości co do zasad ich przyznania.
Afera wokół pomocy dla powodzian
Z radia do Emmy: ewangelizator w świetle kamer
Jaros zapowiada rozliczenie wszystkich cwaniaków i grozi wypalaniem gorącym żelazem
Chodzi o łączną kwotę około 4,5 miliona złotych, przyznaną trzem podmiotom z tego samego obszaru. Cztery niezależne źródła wskazały, że wymienione firmy nie były poszkodowane w wyniku powodzi, co budzi pytania o zasadność przyznania środków.

Firmy te mają być powiązane z byłą wiceprezes Karkonoskiej Agencji Rozwoju Regionalnego, Anną Konieczyńską, działaczką Koalicji Obywatelskiej. Konieczyńska została zawieszona w związku z ustaleniami i wykluczona decyzją sądu koleżeńskiego; według Jarosa nie odwołuje się od tej decyzji.
Zapowiedź audytu i konsekwencje finansowe
Jaros poinformował, że resort zaplanował audyt, który ma objąć wszystkie przedsiębiorstwa otrzymujące pomoc. Wnioski personalne wynikające z kontroli zostały skierowane do CBA oraz do prokuratury.

Wiceminister podkreślił, że środki nie znikną, jeśli rozliczenia okażą się niewłaściwe. Beneficjenci, którzy nie rozliczą pomocy prawidłowo, będą musieli zwrócić ją wraz z odsetkami. To jasny sygnał, że gospodarka finansami publicznymi pozostanie pod nadzorem.
Amerykańska delegacja i możliwe bazy
W Polsce przebywa delegacja ze Stanów Zjednoczonych, prowadząca przegląd potencjalnych lokalizacji pod stałe bazy wojskowe. Amerykanie prowadzą rozmowy ze stroną polską na temat możliwych miejsc.
Jaros, pochodzący z Wrocławia, ocenił, że istnieje duża szansa na wybór tego miasta. Jak mówił, region jest otwarty na obecność żołnierzy amerykańskich i dysponuje niezbędną infrastrukturą.
Poinformował jednocześnie, że ostateczne decyzje jeszcze nie zapadły i należy poczekać na formalne rozstrzygnięcia.
Co to oznacza dla mieszkańców?
Dla lokalnych społeczności sprawa pomocy popowodziowej oznacza przede wszystkim oczekiwanie na wyjaśnienia i ewentualne odzyskanie publicznych pieniędzy. Dla Dolnego Śląska ewentualne ulokowanie amerykańskiej bazy może przynieść zmiany w infrastrukturze i bezpieczeństwie regionu.
W najbliższych tygodniach kluczowe będą wyniki audytu oraz decyzje władz w sprawie dalszych kroków śledczych i administracyjnych.











