- Tylko w tym roku utrzymanie Straży Miejskiej kosztowało bydgoszczan ponad 13 milionów 780 tysięcy złotych. Jest to więcej niż między innymi dwukrotność kosztu budowy dróg rowerowych, czy też koszt rewitalizacji Starego Rynku. Prezydent miasta płaci Straży Miejskiej z naszych podatków prawie 14 milionów złotych po to, aby zabrała nam kolejne kilka milionów w formie mandatów. W zeszłym roku Straż Miejska wyciągnęła z kieszeni bydgoszczan 1 616 815 zł dzięki mandatom. W tym roku planuje prawie dwa razy więcej - piszą do prasy przedstawiciele Nowej Prawicy.
Zaoszczędzone w ten sposób pieniądze przedstawiciele tego ugrupowania chcą przeznaczyć na niwelowanie dziury budżetowej miasta lub na dofinansowanie policji. Czy według Nowej Prawicy praca Straży Miejskiej ogranicza się tylko do wypisywania mandatów na złe parkowanie, śmiecenie czy picie alkoholu w miejscach publicznych? Ktoś musi czuwać nad przestrzeganiem porządku na bydgoskich ulicach, nawet w tych najdrobniejszych sprawach, a tym samym pozwolić policji na zajmowanie się sprawami naszego bezpieczeństwa.
Zaoszczędzone w ten sposób pieniądze przedstawiciele tego ugrupowania chcą przeznaczyć na niwelowanie dziury budżetowej miasta lub na dofinansowanie policji. Czy według Nowej Prawicy praca Straży Miejskiej ogranicza się tylko do wypisywania mandatów na złe parkowanie, śmiecenie czy picie alkoholu w miejscach publicznych? Ktoś musi czuwać nad przestrzeganiem porządku na bydgoskich ulicach, nawet w tych najdrobniejszych sprawach, a tym samym pozwolić policji na zajmowanie się sprawami naszego bezpieczeństwa.




