30. Październik 2012

RSS Facebook Twitter   

To jeszcze nie finał
0 komentarzy Napisz komentarzFilmGaleriaDrukujPoleć ten artykuł
Wtorek, 04. Wrzesień 2012 17:59    autor: Michał Sitarek    kategoria: Wydarzenia
Bydgoszcz
Do dokończenia budowy Domu Jubileuszowego przy Wiatraku potrzeba jeszcze 2 mln złotych.
Z założycielem fundacji „Wiatrak” księdzem Krzysztofem Bucholz rozmawia Michał Sitarek.

- Znaczna część radnych ponownie chce zwrócić się do prezydenta Bydgoszczy, aby wsparł budowę Domu Jubileuszowego. Na czym najbardziej zależy "Wiatrakowi"?

- Najbardziej zależy nam na dokończeniu budowy i wyposażeniu wielofunkcyjnej sali. To otwiera szereg nowych możliwości: projekcje filmów, organizacja wystaw, koncertów, konferencji. Pomieści ona 200 osób. Cały budynek to natomiast 3,5 tysiąca metrów kwadratowych.

- W jaki sposób ta powierzchnia byłaby wykorzystana?

- Całość podzielona jest na 4 kondygnacje, które pozwoliłyby na wszechstronny rozwój człowieka zgodny z tym co głosił Jan Paweł II. Stad w piwnicach pomysł na siłownie, sale fitness i rehabilitacyjną, czyli coś dla ciała. Z myślą o szeroko rozumianej kulturze będzie zaadaptowany parter z wielofunkcyjną salą. Na piętrze znajdą się natomiast sale do prowadzenia zajęć edukacyjnych. Ostania kondygnacja ma służyć rozwojowi duchowemu. Stąd znajdzie się tam miejsce na oratorium, kaplice, ogród zimowy i sale papieską, gdzie będzie można zapoznać się z dorobkiem naszego papieża.

- Wcześniej mówiło się jednak o tym, że budowa Domu Jubileuszowego jest już na finiszu. Skąd teraz ten poślizg?

- Otrzymaliśmy zakładane wsparcie z regionalnego programu operacyjnego, czyli fundusze unijne rozdzielane przez marszałka. Zatroszczyliśmy się o wkład własny. Jednak po drodze boleśnie odczuliśmy podwyżkę VAT-u na materiały budowlane z 7 na 23 procent. Kosztorys tego nie zakładał. Nasze starania w ministerstwie kultury o dodatkowe wsparcie również nie przyniosły skutku. Do finiszu brakuje nam niecałych 2 mln zł.

- Czy oferta „Wiatraka” jest skierowana wyłącznie do osób wierzących.

- Nic bardziej mylnego. Nikogo kto do nas przychodzi nie pytamy o wyznanie, poglądy. Jesteśmy otwarci na wszystkich tak jak placówki prowadzone przez miasto.

- Za zajęcia trzeba płacić?

- Na wiele zajęć wprowadziliśmy tak naprawdę symboliczne opłaty. Zauważyliśmy, że gdy ich w ogóle nie było część osób zapisywała się na różne projekty, ale potem nie brała w nich udziału, a inni czekali w kolejce. Nadal jednak część oferty jest bezpłatna na przykład porady psychologa, czy działającą przy nas świetlica. Placówki komunalne działają na tej samej zasadzie.
 
Przeczytano ten artykuł 150 razy
 
 
Komentarze
 
 

Udostępnij ten artykuł
Add to Google Buzz Add to FaceBook






Napisz komentarz
<< Pierwszy dzownek Ośrodek im. L. Braille’a otwarty >>  
Realizzazione CMS