Spotkanie Litwy i Białorusi na parkiecie w hali Łuczniczki zakończyło się skandalem. Fani koszykówki z Białorusi zostali wyproszeni.
Na mecz reprezentacji Białorusi i Litwy przyjechało do Bydgoszczy kilkudziesięciu kibiców z obu krajów. Każdy wyposażony symbole narodowe. Niestety kilku Białorusinów zagrzewało "swoich" flagami nie uznawanymi przez reżim Łukaszenki. Opozycjoniści pomimo tego, że kibicowali swojej drużynie w jak najbardziej kulturalny sposób zostali poproszeni o opuszczenie hali. Nie obyło się bez słownych utarczek i przepychanek. Pod Łuczniczkę przyjechał patrol policji, Białorusini nie złożyli jednak doniesienia o pobiciu.
Takie zachowanie firmy ochroniarskiej z Katowic wzbudziło wiele kontrowersji i falę krytyki. Władze miasta obawiając się o popsucie wizerunku i utożsamienie przez opinię publiczną zachowania ochroniarzy z poglądami włodarzy poprosiło o wyjaśnienie całej sytuacji. Niestety wszyscy umywają ręce od odpowiedzialności za ten incydent. Polski Związek Koszykówki nie był organizatorem spotkania, tylko FIBA Europe, a tamtejszy rzecznik jest nieosiągalny.
Takie zachowanie firmy ochroniarskiej z Katowic wzbudziło wiele kontrowersji i falę krytyki. Władze miasta obawiając się o popsucie wizerunku i utożsamienie przez opinię publiczną zachowania ochroniarzy z poglądami włodarzy poprosiło o wyjaśnienie całej sytuacji. Niestety wszyscy umywają ręce od odpowiedzialności za ten incydent. Polski Związek Koszykówki nie był organizatorem spotkania, tylko FIBA Europe, a tamtejszy rzecznik jest nieosiągalny.





