Do naszej redakcji napisał uczestnik zabawy sylwestrowej w Fordnie. Był świadkiem zdarzenia, gdy młody chłopak umyślnie rzucił petardę pod nogi 9-letniej dziewczynki.
Obecnie z rodziną poszkodowanej szuka sprawcy. O pomoc zwrócił się do Czytelników Życia Bydgoszczy.
- Wyszliśmy z rodzicami koło sceny, by podziwiać sztuczne ognie. Stanęliśmy w pobliżu mobilnych toalet. Po pokazie, ktoś podłożył pod nogi małemu dziecku petardę. Wystrzał był tak silny, że dziewczynka się przewróciła raniąc jednocześnie obie nogi. Na obu kończynach 9-latka ma poparzenia - relacjonuje Daniel z Fordonu.
Sprawca wyglądał na 18-latka, około 180 cm wzrostu, sportowa kurtka, spodnie jeansowe i sportowa czapka. Stał z grupką osób (znajomych w podobnym wieku) - 2 kobiety i 2 mężczyzn. Rysopis jednej z kobiet - włosy ciemny blond koło 160-170cm wzrostu, czarna kurtka z kapturem, czarne rajstopy i czarne kozaki do kolan. Druga to szatynka o krótkich włosach w beżowym płaszczu.
- Osób nie było dużo wokół nas, stali kilka metrów od nas. Chciałem zareagować, ale dziewczynka wymagała pilnej opieki medycznej i musiałem opuścić plac - zali się mężczyzna. - Chciałbym, aby ta informacja miała rozgłos. Wierzę, że ktoś z odwiedzających Życie Bydgoszczy, być może coś będzie pamiętać. Wszystkie osoby, które były świadkami tego zdarzenia proszone są o kontakt z redakcją.
Obecnie z rodziną poszkodowanej szuka sprawcy. O pomoc zwrócił się do Czytelników Życia Bydgoszczy.
- Wyszliśmy z rodzicami koło sceny, by podziwiać sztuczne ognie. Stanęliśmy w pobliżu mobilnych toalet. Po pokazie, ktoś podłożył pod nogi małemu dziecku petardę. Wystrzał był tak silny, że dziewczynka się przewróciła raniąc jednocześnie obie nogi. Na obu kończynach 9-latka ma poparzenia - relacjonuje Daniel z Fordonu.
Sprawca wyglądał na 18-latka, około 180 cm wzrostu, sportowa kurtka, spodnie jeansowe i sportowa czapka. Stał z grupką osób (znajomych w podobnym wieku) - 2 kobiety i 2 mężczyzn. Rysopis jednej z kobiet - włosy ciemny blond koło 160-170cm wzrostu, czarna kurtka z kapturem, czarne rajstopy i czarne kozaki do kolan. Druga to szatynka o krótkich włosach w beżowym płaszczu.
- Osób nie było dużo wokół nas, stali kilka metrów od nas. Chciałem zareagować, ale dziewczynka wymagała pilnej opieki medycznej i musiałem opuścić plac - zali się mężczyzna. - Chciałbym, aby ta informacja miała rozgłos. Wierzę, że ktoś z odwiedzających Życie Bydgoszczy, być może coś będzie pamiętać. Wszystkie osoby, które były świadkami tego zdarzenia proszone są o kontakt z redakcją.




