Oznacza to, że turniej Grand Prix wraca nad Brdę po dwuletniej przerwie. Zawody odbędą się 20 kwietnia i będą drugie w przyszłorocznym kalendarzu Grand Prix. Pierwsze zorganizowane zostaną w Nowej Zelandii.
- Do tej pory stroną umowy było miasto, co oznaczało, że to miasto ponosiło koszty organizacji zawodów, a klub otrzymywał zyski. Była to swego rodzaju ukryta dotacja i odchodzimy od tego – powiedział prezydent Bydgoszczy Rafał Bruski. – Teraz po stronie Polonii będą zarówno koszty organizacji, jak i ewentualne zyski. Miasto oczywiście dofinansuje turniej, tak jak ma to miejsce w przypadku innych imprez sportowych, m.in. lekkoatletycznych. Ponadto jesteśmy gwarantem umowy pomiędzy BSI a Polonią co oznacza, że jeżeli klub nie będzie mógł zbilansować budżetu imprezy, to wtedy miasto pokryje ewentualną różnicę – wyjaśnił prezydent.
- Cieszę się, że Grand Prix powraca do Bydgoszczy – powiedział Paul Bellamy z BSI. – Bydgoszcz zawsze kojarzyła nam się z dobrą organizacją, wspaniałym widowiskiem i tłumami kibiców. Wiele polskich miast było chętnych na zorganizowanie turnieju, ale to Bydgoszcz zadziałała bardzo szybko i profesjonalnie. To zadecydowało, że postanowiliśmy powierzyć organizację turnieju właśnie Bydgoszczy – dodał. – Pełen kalendarz na przyszły rok będzie znany prawdopodobnie jeszcze w tym tygodniu. Jednocześnie wstępnie uzgodniliśmy z FIM (Międzynarodowa Federacja Motocyklowa) zmiany regulaminowe w przyszłorocznym turnieju. Na pewno w każdych zawodach wystartuje 15 stałych zawodników oraz dodatkowy z tzw. dziką kartą, ale chcemy wprowadzić zmiany w sposobie punktowania biegów finałowych. Jest jednak jeszcze za wcześnie, aby mówić o szczegółach – potwierdził Paul Bellamy.
Bellamy wyjechał z Bydgoszczy z logiem Polonii, które otrzymał od prezydenta Rafała Bruskiego jako dobrą wróżbę na kolejny turniej, który w przyszłym roku zorganizuje Bydgoszcz. Organizatorzy bydgoskiego turnieju liczą na sporą frekwencję. - To będzie pierwszy w przyszłym roku turniej w Europie, dlatego spodziewamy się dużego zainteresowania. Jeśli tak będzie to, podobnie jak poprzednio, zbudujemy dodatkową trybunę - potwierdził Andrzej Polkowski z Polonii.
- Do tej pory stroną umowy było miasto, co oznaczało, że to miasto ponosiło koszty organizacji zawodów, a klub otrzymywał zyski. Była to swego rodzaju ukryta dotacja i odchodzimy od tego – powiedział prezydent Bydgoszczy Rafał Bruski. – Teraz po stronie Polonii będą zarówno koszty organizacji, jak i ewentualne zyski. Miasto oczywiście dofinansuje turniej, tak jak ma to miejsce w przypadku innych imprez sportowych, m.in. lekkoatletycznych. Ponadto jesteśmy gwarantem umowy pomiędzy BSI a Polonią co oznacza, że jeżeli klub nie będzie mógł zbilansować budżetu imprezy, to wtedy miasto pokryje ewentualną różnicę – wyjaśnił prezydent.
- Cieszę się, że Grand Prix powraca do Bydgoszczy – powiedział Paul Bellamy z BSI. – Bydgoszcz zawsze kojarzyła nam się z dobrą organizacją, wspaniałym widowiskiem i tłumami kibiców. Wiele polskich miast było chętnych na zorganizowanie turnieju, ale to Bydgoszcz zadziałała bardzo szybko i profesjonalnie. To zadecydowało, że postanowiliśmy powierzyć organizację turnieju właśnie Bydgoszczy – dodał. – Pełen kalendarz na przyszły rok będzie znany prawdopodobnie jeszcze w tym tygodniu. Jednocześnie wstępnie uzgodniliśmy z FIM (Międzynarodowa Federacja Motocyklowa) zmiany regulaminowe w przyszłorocznym turnieju. Na pewno w każdych zawodach wystartuje 15 stałych zawodników oraz dodatkowy z tzw. dziką kartą, ale chcemy wprowadzić zmiany w sposobie punktowania biegów finałowych. Jest jednak jeszcze za wcześnie, aby mówić o szczegółach – potwierdził Paul Bellamy.
Bellamy wyjechał z Bydgoszczy z logiem Polonii, które otrzymał od prezydenta Rafała Bruskiego jako dobrą wróżbę na kolejny turniej, który w przyszłym roku zorganizuje Bydgoszcz. Organizatorzy bydgoskiego turnieju liczą na sporą frekwencję. - To będzie pierwszy w przyszłym roku turniej w Europie, dlatego spodziewamy się dużego zainteresowania. Jeśli tak będzie to, podobnie jak poprzednio, zbudujemy dodatkową trybunę - potwierdził Andrzej Polkowski z Polonii.





