Młody kierowca z podbydgoskich Strzelec Dolnych poruszając się ulicą Andersa wpadł w poślizg i dachował.
Prowadzony przez niego opel movano wjechał na pobocze i kilka razy koziołkował. Podróżujący nim dwaj mężczyźni wypadli z auta z powodu nie zapięcia pasów bezpieczeństwa. Pojazd zatrzymała dopiero uliczna latarnia. Upadający słup spadł na jadący przeciwnym pasem samochód. Podróżujący bmw serii 1 przeżyli chwilę grozy. Na szczęście kierowca wyhamował w porę i latarnia upadła na maskę.
- Cieszę się, że nie wpadłem na jednego z podróżujących tym oplem. Wypadł na jezdnię. Później okazało się, że to kierowca. Ja też miałem wiele szczęścia słup, gdyby spadł metr dalej zabiłby moją żonę i mnie - mówi kierowca bmw, Zbigniew Sokół, prezes Fordońskiej Spółdzielni Mieszkaniowej.
Wszyscy uczestnicy wypadku wyszli bez większych obrażeń. Jedynie sprawca został przewieziony do szpitala ze względu na liczne otarcia i problemy z poruszaniem. Jego życiu nic nie zagraża. Wstępną przyczyną wypadku była nadmierna prędkość. Wszyscy uczestnicy zdarzenia byli trzeźwi.
Prowadzony przez niego opel movano wjechał na pobocze i kilka razy koziołkował. Podróżujący nim dwaj mężczyźni wypadli z auta z powodu nie zapięcia pasów bezpieczeństwa. Pojazd zatrzymała dopiero uliczna latarnia. Upadający słup spadł na jadący przeciwnym pasem samochód. Podróżujący bmw serii 1 przeżyli chwilę grozy. Na szczęście kierowca wyhamował w porę i latarnia upadła na maskę.
- Cieszę się, że nie wpadłem na jednego z podróżujących tym oplem. Wypadł na jezdnię. Później okazało się, że to kierowca. Ja też miałem wiele szczęścia słup, gdyby spadł metr dalej zabiłby moją żonę i mnie - mówi kierowca bmw, Zbigniew Sokół, prezes Fordońskiej Spółdzielni Mieszkaniowej.
Wszyscy uczestnicy wypadku wyszli bez większych obrażeń. Jedynie sprawca został przewieziony do szpitala ze względu na liczne otarcia i problemy z poruszaniem. Jego życiu nic nie zagraża. Wstępną przyczyną wypadku była nadmierna prędkość. Wszyscy uczestnicy zdarzenia byli trzeźwi.





