Logo
Wydrukuj tę stronę

Strzelce Dolne: Święto Śliwki znów przyciągnęło tłumy bydgoszczan.

Piotr Cyprys ze Stowarzyszenia Metropolia Bydgoska próbuje swoich sił przy smażeniu powideł. Piotr Cyprys ze Stowarzyszenia Metropolia Bydgoska próbuje swoich sił przy smażeniu powideł.

Święto Śliwki to impreza, na którą miłośnicy domowego i regionalnego jadła czekali cały rok. W tym roku miasto Bydgoszcz uruchomiło specjalną linię autobusową do Strzelec Dolnych. Szacuje się, że imprezę odwiedziło prawie 40 tysięcy osób.

- Cieszy nas bardzo popularność jaką zdobyło sobie organizowane od 14 lat Święto Śliwki. Pomysł imprezy wyszedł od mieszkańców naszej gminy. Prezentują się na nim między innymi ludowi twórcy sprzedający wyroby wikliniarskie i ceramiczne. Coraz więcej wystawia się producentów zdrowej żywności i właścicieli gospodarstw agroturystycznych - mówi z dumą wójt gminy Dobrcz, Krzysztof Szala.

- Wspaniała impreza i zabawa dla wszystkich. Warto tam być. Spróbowałem zamieszać powidła w trakcie ich smażenia i to naprawdę ciężka praca. Potem już tylko kosztowałem Powidła Strzeleckie. Całość okraszona występami artystycznymi sprawiła, że to impreza, którą kochają bydgoszczanie i mieszkańcy regionu - mówi Piotr Cyprys, prezes stowarzyszenia Metropolia Bydgoska.

- Nasze powidła zdobywają sobie coraz większą popularność nie tylko w kraju ale również poza jego granicami. Strzeleckie wyroby z tymi dostępnymi w sklepach wygrywają smakiem i brakiem chemicznych dodatków. Powidła strzeleckie już od trzech lat znajdują się na liście produktów tradycyjnych prowadzonej przez Ministerstwo Rolnictwa. Na stoiskach nasi goście znajdą także inne regionalne smakołyki. Nie zabraknie nalewek, w tym także popularnej śmietanówki. Święto Śliwki to również niepowtarzalna okazja przyjrzenia się procesowi smażenia powideł, ale też pokosztowania miodu, wędlin, czy chleba ze smalcem - mówi Hanna Iwanowska z Koła Gospodyń Wiejskich w Strzelcach Dolnych.
- Tajemnica smaku naszych powideł zawarta jest w specyficznym klimacie Doliny Dolnej Wisły. Nasze sady położone są na nasłonecznionych zboczach doliny. Płynie tu wiele strumyków które dają naszym uprawom odpowiednią wilgotność. Śliwki uprawiamy bez nawozów sztucznych a powidła gotujemy ściśle według receptur naszych babć. Proces smażenia odbywa się na świeżym powietrzu w wielkich miedzianych kotłach. Do produkcji nie używamy żadnych konserwantów a cała sztuka polega na długotrwałym, nieprzerwanym mieszaniu - mówi pomysłodawca imprezy, Jan Iwanowski.